|
Redaktorzy socjalizm.org prowadzą polską sekcję LabourStart.org - największego na świecie portalu zajmującego się sprawami pracowniczymi. |
| Kryzysowe roszady |
|
|
| 15.02.2005. | |
|
Choćby Wildstein wykradł listę agentów samej CIA to i tak nie uda mu się ukryć tego co za takimi głupawymi posunięciami się kryje. W Polsce nie ma już miejsca na zastępcze tematy. Swoją drogą... To czyn doprawdy desperacki ze strony polskiej klasy rządzącej, by odgrzewać kotleta z początku lat dziewięćdziesiątych. Choćby Wildstein wykradł listę agentów samej CIA to i tak nie uda mu się ukryć tego co za takimi głupawymi posunięciami się kryje. W Polsce nie ma już miejsca na zastępcze tematy. Swoją drogą... To czyn doprawdy desperacki ze strony polskiej klasy rządzącej, by odgrzewać kotleta z początku lat dziewięćdziesiątych. Lustracja - zaraz po wszystkim co łączy się z ludzką seksualnością - była naczelnym tematem zastępczym III RP. Dziś rozgrywa się tę kartę po raz kolejny. Wokół sławetnej listy wyniesionej z IPN podniesiono taki szum, że ludziom po nocach śniły się teczki, sygnatury i groźni ubecy. Wrzawa ta jednak nie mogła trwać wiecznie. I choć nawet papież przyszedł z pomocą i powalony przeziębieniem odwracał uwagę od spraw istotnych nadając z playbacku, to i tak nie udaje się na dłuższą metę ukryć ciężkiej gangreny, która toczy polski establishment. Wydaje się, że od czasów "wojen na górze" polska elitka nie była tak skłócona i tak podzielona. Już od roku na polskich salonach polityczno-biznesowych trwa stan wojenny. Każdy każdemu podstawia nogi, jeden drugiego chce lustrować, szczują na siebie jakieś komisje, spotykają się z duchownymi, chowają się po szpitalach, tworzą nowe partie, grożą sobie w mediach... Obłęd! Klimat wzajemnych podejrzeń i wymachiwania szabelką sięgnął już apogeum. W ferworze przepychanek i pospiesznego zacierania po sobie śladów dojść może do kompletnego kuriozum. Oto niedawno z tonącego statku SLD uciekł ten, który zdetonował pod pokładem tonę granatów - Jerzy Hausner. Bardzo niedawno ucichły na moment medialne lamenty nad listami agentów i stanem zdrowia Karola Wojtyły. Tę chwilę oddechu próbują wykorzystać przez wszystkich już dawno zapomniani bohaterowie z Unii Wolności, którzy nie załapali się ani do PO, ani do PiSu kiedy był po temu czas. Ślą listy otwarte i wzywają do utworzenia nowej partii z tych najmodniejszych - centrowej, zaś Hausner pozwala, by używali go do wycierania sobie twarzy. I tak oto za chwilę obecny minister w rządzie firmowanym przez SLD i SdPl może znaleźć się w szeregach... opozycji pozaparlamentarnej. Byłby to światowy fenomen politologiczny. Skoro rządzący posuwają się już do działań tak kompromitujących, to znaczy, że znoszą ten czas rzeczywiście ciężko. Czym ma być nowa partia? Niczym. Bo i czym może być partia centrowa? Prostytutką, która po każdych wyborach i przed każdym głosowaniem będzie nerwowo biegała pomiędzy gabinetami badając oferty, aż w końcu odda się temu, który wyłoży najwięcej. Poza tym będzie to partia prawicowa. I to nie tylko dlatego, że wszyscy dobrze wiemy, że Mazowiecki, Frasyniuk, Hausner i Steinhoff żadnej innej nie zbudują. Partie centrowe powstają bowiem po to, by w sposób nieco bardziej zawoalowany niż czyni to Platforma Obywatelska wyrażać to samo, co ona - wolny rynek, niskie podatki, kościół i dużo policji + zero socjalu. Kanapa taka doskonale wpisze się w obecną strukturę gdzie znajdują się w zasadzie wyłącznie takie partie. A każdy rozłam generuje coraz bardziej prawicowe organizacje. Całkiem niedawno od SLD odpadł Marek Borowski, który - jak się obecnie okazuje - nie tylko czmychnął z ul. Rozbrat z powodu ogólnego zepsucia atmosfery, ale w rozłamie dostrzegł szczególną szansę, którą póki co wykorzystał. Oto zbudował sobie sztab wyborczy i szykuje się do zastąpienia Aleksandra Kwaśniewskiego w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie. Przy okazji zbliżających się wyborów prezydenckich wystrzeliła jeszcze jedna gwiazda, która ma reprezentować sobą nową jakość na polskiej scenie politycznej. Profesor Zbigniew Religa także będzie się ubiegał o prezydenturę. Euforia - choć intensywna - trwała chwilę. Już nikt nie pamięta, kto go popierał i ile procent dają/dawali mu w sondażach. To miał być - jak sądzę - zabieg z gatunku "przyzwoity, nobliwy człowiek" na "przyzwoitym, nobliwym stanowisku". Wokół wyborów prezydenckich w ogóle było w Polsce ostatnio wesoło. W sondażach o pierwsze miejsce bili się Tomasz Lis, Andrzej Lepper i Jolanta Kwaśniewska. Osobiście żałuję, że nie startuje na przykład Andrzej Gołota. Zresztą miałby spore szanse. Z jego probushowskimi zapatrywaniami i autorytarnym usposobieniem nie tylko odnalazłby się wśród innych kandydatów bez najmniejszego problemu, ale i zyskał by zapewne poparcie któregoś ze stronnictw parlamentarnych. Frakcje i frakcyjki rozpanoszyły się bardzo w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zwłaszcza wierchuszka zaczęła reagować neurotycznie. Ostatnie taktyczne posunięcie wykonał póki co Krzysztof Janik - najgorszy ze wszystkich przewodniczących SLD, który zasłynął z rozstrzeliwania protestujących rolników. Założył ów platformę wewnątrzpartyjną, której ostatnio przeprowadził kongres i straszy nią Józefa Oleksego. Nieco wcześniej miał miejsce kongres całej partii. Tam zabłysnęła nowa gwiazda Sojuszu - jego mazowiecki baron Jacek Zdrojewski. Zwrócił na siebie uwagę mediów kierując do polskiej prawicy, która zapowiedziała delegalizację jego partii, prośbę: "walcie się". Kim jest Jacek Zdrojewski i jak bardzo lubi współpracować ze swoimi wyborcami najlepiej wiedzą mieszkańcy Warszawy, zwłaszcza Ci, którzy próbowali z nim rozmawiać na temat komunikacji miejskiej, skutecznie przez niego dezorganizowanej. Może i on założy jakąś platformę? Nerwowo robi się w PiSie. Ponieważ ta partia nie może zaoferować nic prócz nacjonalistyczno-wolorynkowego koszmaru, jej liderzy zaczęli wymachiwać flagą i jęli obrażać się za to, że jakiś spiker gdzieś powiedział "polskie obozy koncentracyjne". Już tworzyć chcą komitety, które będą broniły dobrego imienia ojczyzny, już chcą skarżyć i sądzić tych, którzy o nadwiślańskim kraju jedno złe słowo powiedzieli... Szkoda, że nie wezwali jeszcze do ogólnonarodowego powstania. Nieco wcześniej PiS i jej przyszły koalicjant - PO zagalopowali się cokolwiek i wezwali rząd RFN do uregulowania właściwej należności finansowej za zniszczenie Warszawy w 1944 roku (sic!). Warto w tym miejscu odnieść się do ważnego historiograficznego motywu. Autorzy wszystkich - bez wyjątku - podręczników do historii Polski utyskują na jej geograficzne położenie. Narzekają na to, że zacna ich ojczyzna znalazła się pomiędzy Rosją a Niemcami, których to jedynym celem - teraz i zawsze - jest pożreć Polskę i Polaków. Stąd to niby było jak było i jest jak jest. Tymczasem nawet taka niezbyt pogłębiona obserwacja czasów dzisiejszych pozwala stwierdzić, że problemem Rzeczpospolitej nie jest geografia tylko bałwany u władzy, które się zapominają i drażnią bezmyślnie swych sąsiadów. Od Niemców chcą pieniędzy za 44., Putinowi wygrażają, że mu odpłacą za zniewolenie Polski po wojnie... Czas wypomnieć królowi szwedzkiemu "potop" i - a jakże - zażądać odszkodowania. Potem pozostaje już chyba tylko zorganizować ekspedycję wojskową na Wilno i Kijów, a od Czechów zażądać natychmiastowego zwrotu Zaolzia. * * * Na nieszczęście dla polskiego establishmentu, społeczeństwo się już na to nie łapie tak jak niegdyś. Płaszczyk zastępczych tematów ma za zadanie nie tylko przykrywać (lub dawać do nich pretekst) roszady organizacyjno-personalne, ale i świństewka, które politycy chcą cichcem uczynić ludziom pracy. Na to jednak przyzwolenia już nie ma. Odpowiedzią są protesty i pogotowia strajkowe. Do zdecydowanych działań przechodzą właśnie pracownicy służby zdrowia... A Marek Balicki na to: "porozmawiajmy o szkodliwości marihuany". |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |