|
Niemal 1/5 ludności świata jest pozbawiona dostępu do świeżej wody pitnej. |
| Konferencja |
|
|
| Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org] | |
| 18.05.2007. | |
|
Ostatnimi czasy w Polsce mieliśmy wątpliwą przyjemność oglądać interesujące skądinąd zjawisko polityczne: państwo bez lewicy. U władzy partia prawicowa, do spółki z podobnymi sobie koalicjantami. W opozycji - prawica, tyle że z nieco innym rozłożeniem akcentów programowych. Od czasu do czasu do towarzystwa dołącza jakaś hałaśliwa grupka, deklarująca, że jest w odróżnieniu od reszty prawdziwą prawicą. Zaś niezależne media dzielnie informują społeczeństwo o wyczynach wyżej wymienionych, pilnując, by każdy Polak również był prawym obywatelem. Również katalog tematów, o których szacowni przedstawiciele narodu debatują jest cokolwiek ograniczony: lustracja, dekomunizacja, odsłanianie oczom mamionego przez laty społeczeństwa słusznej wersji historii, wreszcie walka z cywilizacją śmierci. Tylko od czasu do czasu jakaś hałaśliwa grupka wyrodnych dzieci narodu polskiego atakuje ów naturalny i uświęcony sarmacką tradycją porządek świata czy to protestując przeciwko ministrowi edukacji i jego wysiłkom w celu przywrócenia porządku w szkołach, czy to - o zgrozo - domagając się podwyżek płac, czyli pragnąc wyzyskać do cna szlachetnych polskich przedsiębiorców, którzy z takim poświęceniem wypracowują wzrost gospodarczy. Jednakże takie drobne przeszkody nie są w stanie zahamować zwycięskiego marszu polskiej prawicy, prowadzącej kraj ku moralnej rewolucji i oczyszczeniu oblicza Polski z rozmaitych grzechów przeszłości. W tym ambitnym programie nie ma wprawdzie ani słowa o poprawieniu bytu materialnego Polaków, o walce z bezrobociem i ubóstwem czy też budowaniu społeczeństwa prawdziwie demokratycznego, tolerancyjnego i solidarnego. Kogo może jednak to obchodzić! Chyba tylko nieudaczników, którzy nie dali rady w idealnym ustroju liberalnej demokracji i tęsknią do powrotu złowrogiego totalitaryzmu. Jak wiadomo, był to bowiem ustrój totalnego zniewolenia, promujący wyłącznie hołotę, zwalczający zaś z całych sił prawdziwych Polaków - katolików. Dla lewicowo usposobionych obserwatorów z zagranicy Polska stanowi zapewne trudny do zrozumienia fenomen. Nieszkańcy tego kraju mimo wszystko cenią sobie sprawiedliwość społeczną i mają wszelkie powody, by powiedzieć nie prywatyzacji, rozkradaniu majątku narodowego, korupcji i notorycznemu łamaniu praw pracowniczych. Logicznym zdałoby się, iż w takim państwie powstać powinna partia lewicowa, która będzie te oczekiwania realizować drogą parlamentarną. Jednakże na polskim gruncie logika ma wszelkie szanse zawieść; tak jest i tym razem. Elektorat lewicowy ma nad Wisłą wybór między partią zwącą się socjaldemokracją, która z lewicowej tradycji zachowała jedynie obecność koloru czerwonego w swoim logo i całą masą maleńkich grupek, z których większość za swoje podstawowe zadanie zdaje się uważać wzajemne obrzucanie się błotem. Tym bardziej uwaga polskich mediów zwrócona była w ostatnich dniach na inicjatywę Aleksandra Kwaśniewskiego, ochrzczoną szumnie Ruchem na Rzecz Demokracji oraz na deklaracje szefa SLD Wojciecha Olejniczaka, iż w kolejnych wyborach parlamentarnych kandydatem Lewicy i Demokratów na premiera będzie Aleksander Kwaśniewski. Działania byłego prezydenta na kilka dni stały się tematem nr 1 zarówno wypowiedzi opozycji, jak i rządu. I tak z jednej strony usłyszeliśmy zapowiedzi heroicznej walki z rujnowaniem polskiej demokracji, jaką ma podjąć z PiSem centrolewica, zaś z drugiej - nowe popisy wiedzy historycznej członków PiS, którzy porównali konferencję zorganizowaną przez Kwaśniewskiego do konfederacji targowickiej. JJedna rzecz w całym tym potoku komunałów była prawdziwa - potrzebna jest alternatywa wobec obecnego rządu, mającego za nic obywateli i ich oczekiwania. Pytanie tylko, czy organizacja konferencji prasowej może w tej kwestii cokolwiek zmienić. Do powstrzymania PiS i koalicjantów nie wystarczy zgromadzić na jednej sali kilku znanych postaci III RP – które wielokrotnie występowały przeciwko lewicy i pracownikom – i spisać pełnego pięknych słów manifestu. Aby dokonać prawdziwych i trwałych zmian, potrzebny jest szerszy ruch społeczny o sprecyzowanych celach, konsekwentnie wprowadzający je w życie. Tymczasem Aleksander Kwaśniewski już teraz zarzeka się, że nie ma zamiaru zakładać nowej partii, a konferencja była jednorazowym aktem protestu. Aż chciałoby się zapytać: czyżby wystraszyły go rewelacje o finansowaniu jego fundacji przez ukraińskiego oligarchę, w dodatku z tej złej, wschodniej części kraju? Bardziej jasno postawił sprawę współorganizator konferencji Andrzej Olechowski: "to musi wyjść jako rzecz, która nie ma przyszłości i nie ma mieć przyszłości". Niewątpliwie, taka forma obrony demokracji nie ma przyszłości. Polsce potrzebne jest coś innego. Bo jaką alternatywę dla PiS tak naprawdę proponuje nam kierownictwo LiD? Polityczne centrum, chlubiące się swoim trzeźwym spojrzeniem na świat, na ogół cechuje przede wszystkim bezideowość i chęć dorobienia się. Niewiele lepiej sprawa wygląda, gdy spojrzymy na ostatnie wypowiedzi prominentnych członków LiD. Niczym refren powtarzają się w nich zapewnienia, że wolny rynek odniósł ostateczne zwycięstwo, a każdy, kto zastanawia się nad innym rozwiązaniem społeczno - gospodarczym, zatrzymał się ze swoim myśleniem gdzieś pod koniec xIX wieku. W takich deklaracjach przoduje Leszek Miller, twórca projektu stworzenia w SLD platformy socjalliberalnej i "ożywienia dyskusji programowej wewnątrz partii". Innymi słowy - zainicjowania dyskusji nad tym, czy warto w końcu przyznać się, że ideały lewicowe to dla władz SLD tylko legenda (podkreślam - dla władz, niekoniecznie dla wielu spośród niżej postawionych członków). Gdyby teraz władza przeszła z rąk PiS w ręce obrońców demokracji, coś by się jednak zmieniło. W imię wolności, jakiej teraz zagraża PiS, dokonanoby dalszej liberalizacji Kodeksu Pracy, gdyż czego się nie robi dla wsparcia wolnego rynku. Zapewne pożegnalibyśmy również skrajnie rusofobiczną i nacjonalistyczną retorykę. I to by było właściwie na tyle. W czasie konferencji, między kolejnymi pięknymi deklaracjami o zagrożeniach dla polskiej demokracji, padły słowa, iż tylko zorganizowany ruch masowy może jej bronić. To prawda. Ani opozycja ze strony PO, ani też SLD nie są dla PiS realnym zagrożeniem. Ale nie jest prawdą, że Polska to kraj prawicowy z natury i tradycji. Nie jest prawdą, że musi pozostać państwem bez lewicy. Wyłącznie w gestii obywateli jest zorganizowanie prawdziwej alternatywy dla wizji świata kreowanej przez PiS. A jest nią Polska socjalna, Polska bez wyzysku, jedyna prawdziwie demokratyczna, Polska, w której wolny rynek nie jest ważniejszy od człowieka. I taki powinien być nasz cel. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |