|
1/3 ludzkości żyje za mniej niż dolara dziennie. |
| Widmo giertychizmu |
|
|
| Napisał(a): Emil Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 07.05.2006. | |
|
Koniec majowego weekendu okazał się w roku bieżącym obfitować w niezwykłe i absrurdalne zarazem wydarzenia. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno był on uważany przez PiS za najbardziej destrukcyjnego posła w polskim sejmie. Widocznie jednak w ciągu tych kilku dni liderowi LPRu zdążyła się objawić Matka Boska i nawrócić go na układ Kaczyński-Lepper. Korzyści z tego co niemiara. Nie dość, że został mianowany ministrem edukacji, to jeszcze w randze wicepremiera. Wbrew rządowym i radiomaryjnym oczekiwaniom nie wywołało to wśród polskiej młodzieży entuzjazmu. Wczoraj przez Warszawę przeszła manifestacja domagająca się odwołania Giertycha ze stanowiska. Wzięli w niej udział min. Młodzi Socjaliści oraz Federacja Anarchistyczna, ale – co najważniejsze - obecni byli również zwykli uczniowie niezwiązani z żadną organizacją, niezaangażowani politycznie, ale niegodzący się na postępującą szkolną indoktrynację. Czego bowiem spodziewać się możemy po obecnym mentorze Młodzieży Wszechpolskiej? Jak sam twierdzi, będzie walczył z przemocą, narkotykami oraz o przywrócenie młodemu pokoleniu patriotycznych wartości. Abstrahując od faktu, że pan minister nie ma bladego pojęcia o edukacji i nie ma żadnych kompetencji do prowadzenia bądź co bądź ważnego i odpowiedzialnego stanowiska, co miał on dokładnie na myśli? O ile walka z przemocą i narkotykami można w pewnym sensie uznać za zasadne, o tyle sformułowanie o wartościach patriotycznych budzi – najoględniej mówiąc - poważne podejrzenia. Patriotyzm jest bowiem światopoglądem jak każdy inny i nie stanowi - wbrew rozpowszechnianej intensywnie opinii - żadnego obowiązku. Tym bardziej, że rządowa wykładnia patriotyzmu utożsamia go z religią katolicką i przaśnym arystokratyczno-megalomańskim nacjonalizmem oraz bezmyślnym adorowanim narodowej symboliki bez odrobiny refleksji. Wygląda na to, że do szkół zapraszani będą liderzy MW głoszący swe płomienne i puste, acz propagandowo nośne mowy o potrzebie walki z „pederastami” i „obronie honoru” czy „tradycyjnej rodziny”, podczas gdy organizacje alterglobalistyczne i ekologiczne będą trzymane pod kluczem. Można mieć wątpliwości, jakoby sytuacja taka sprzyjała pluralizmowi, demokracji czy postępowi. Ale widać wartości tego pokroju nie korespondują do końca z tym co za chrześcijańskie i patriotyczne uznają funkcjonariusze rządowi. Pan Giertych, podobnie jak premier zresztą, uważa, że wszechobecna przemoc i patologia wśród młodzieży wynika z upadku tzw. „wartości”, „promowania homoseksualizmu” i „laicyzacji społeczeństwa”. Bynajmniej nie należy przyczyn dopatrywać się w braku perspektyw czy ciężkiej sytuacji finansowej. Jak wiadomo wartościami także można się najeść, nieprawdaż? Uwzględniwszy powyższe można się w najbliższym czasie spodziewać wliczania oceny z religii do średniej. Oczywiście, dla heretyków zostanie etyka. Jak jednak wiadomo, jest ona w większości szkół nieobecna, a jeśli już to chodzi na nią zaledwie kilka osób. Ciekawe zresztą, na jakiej podstawie może być wystawiana ocena z czyjejś moralności, myślę jednak, że niedługo my – licealiści, gimnazjaliści i uczniowie – się tego dowiemy. Zachodzi też uzasadnione podjerzenie, że minister Giertych zadba również o to, aby nauki etyki nie podejmowali się filozofowie o skłonnościach agnostycznych, ateistycznych, bądź (Boże uchowaj!) socjalistycznych. Zakłóci to tylko równowagę i zamąci w umysłach prawej polskiej młodzieży. Niech wychowaniem świeckim też zajmą się katecheci, tak będzie lepiej i bezpieczniej. Dla władzy… dodajmy. Pomocy nowemu ministrowi zapewne udzieli też Narodowy Instytut Wychowania, który w niedługim czasie powinien zacząć działać. Tylko, co na to sami zainteresowani, czyli uczniowie? Cóż, wątpię, aby w szkołach pozwolono na jakiekolwiek dyskusje, co do sposobu wychowania. Już teraz wiele uczniowskich inicjatyw, pod przykrywką np. promowania homoseksualizmu, zostało zawieszonych. Mianowanie Giertycha na ministra edukacji bynajmniej tej sytuacji nie poprawi - wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej ją nasili. Jednak jak pokazał wczorajszy dzień młodzież szkolna ma także swoje zdanie i racje i nie pozwoli się wciskać w odgórnie narzucane schematy. Sprzeciw będzie rósł im bardziej rząd będzie starał się ograniczyć swobodę wyboru i przekonań. Kolejne demonstracje są już tylko kwestią czasu. Młodzież, bowiem nie chce obowiązkowej religii i patetycznych, górnolotnych bajek o bogu i ojczyźnie tylko perspektyw i prawa do własnych poglądów oraz samodzielnej refleksji i rozwoju. Być może wtedy i my zostaniemy nazwani zwolennikami „starego układu” i „lumpoliberałami”.
Na koniec warto zwrócić się ku siedzącym cicho i pokornie akceptującym obecne porządki polskim studentom. Podczas gdy we Francji studenci w porozumieniu ze związkowcami trzymają rządzących liberałów mocno za twarz, nasi starsi koledzy zaczytują się w „Ozonie”, „Gazecie Wyborczej” i „Wproście”. Podczas gdy oni wszyscy urządzają sobie alkoholowe orgie w akademikach, a w przerwach pomiędzy zajęciami narzekają na zbyt wysokie podatki, my wychodzimy na ulice walczyć także w ich imieniu! Koleżanki studentki i koledzy studenci – czas już wytrzeźwieć i otrząsnąć się ideologicznego letargu. Chodźcie z nami! |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |