Zabawa w wydawanie Drukuj Email
18.06.2002.

Tradycyjnie już pochody 1-Majowe obrodziły dziesiątkami ulotek, odezw i pisemek wydanymi okazjonalnie "dla ludu" manifestującego przywiązanie do robotniczego święta. Ujawniły się więc - jak co roku - działające w Polsce ugrupowania radykalnie lewicowe: trockistowskie Pracownicza Demokracja, Nurt Lewicy Marksistowskiej (dawniej Rewolucyjnej) i Ofensywa Antykapitalistyczna (powstała w lutym br.), Komunistyczna Młodzież Polski, Porozumienie Polskich Socjalistów (założone chyba specjalnie na 1 Maja) czy bliżej niezidentyfikowane środowisko nowego pisma społeczno-politycznego "Naprzód". Ukazał się również specjalny, bezpłatny numer znanego czytelnikom NTP "Robotnika Śląskiego".

Szukając adresata

Wrażenie jakie nasuwa się po lekturze "Pracowniczej Demokracji", "Dalej", "Jedności Pracowniczej", Deklaracji Ideowo-Programowej Komunistycznej Młodzieży Polski, ulotki Porozumienia Polskich Socjalistów czy "Naprzód" nie jest wesołe. Wszystkie te wydawnictwa zawierają całą kopalnię ultrasłusznych haseł antykapitalistycznych, antyglobalizacyjnych, antyimperialistycznych, antyamerykańskich, antyizraelskich, propracowniczych, prozwiązkowych, propalestyńskich i... no i właśnie - i co z tego? Wydaje się to być wszystko adresowane jedynie do członków własnej bądź siostrzanej organizacji, którzy w lot rozumieją co się kryje np. pod hasłem "Bezrobocie batem kapitalizmu". Dla zwykłych ludzi pracy, którzy 1-Maja pokazali przede wszystkim, że jeszcze istnieją, wbrew panującej ideologii o końcu pracy i zbędności najemnej siły roboczej, większość z tych wydawnictw stanowić będzie folklor, tym bardziej obcy, że przesycony do cna rzekomą wiedzą jego liderów o położeniu klasy robotniczej w Polsce. Oczywiście moja ostatnia uwaga nie dotyczy "Naprzód" i "Robotnika Śląskiego", ale o nich za chwilę. Tak więc ogólne przekonanie moje jest takie, że autorzy wymienionych wyżej periodyków albo naprawdę mają niewiele do powiedzenia, albo z lekceważeniem traktują swoich czytelników i - ewentualnie - uczestników przyszłej rewolucji, fundując im garść banałów z niezbyt głęboką eksplikacją. Co ciekawe, nawołując do jedności lewicy antykapitalistycznej (czyli na lewo od SLD-UP) powołują co i rusz "inicjatywy integracyjne", których niedługo zrobi się równie wiele jak i samych macierzystych ugrupowań. To łączenie przez podział znane jest nam wszystkim doskonale na przykładzie polskiej prawicy, a efekt, niestety, jest równie żenujący.

"Naprzód" i "Robotnik Śląski" - bracia syjamscy?

"Naprzód" - pismo z dwoma podtytułami ("pismo społeczno-polityczne" i "pismo lewicy społecznej"), ma, jak deklarują jego autorzy, stać się "platformą środowisk lewicy pracowniczej, która inaczej widzi rzeczywistość niż rządząca obecnie socjaldemokracja SLD-UP". Jako że główne teksty numeru wyszły spod piór liderów bardzo prężnego Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego Konfederacja Pracy (Cezarego Miżejewskiego i Grzegorza Ilki przeciwko liberalizacji Kodeksu pracy, Michała Lewandowskiego o Konfederacji Pracy) mam prawo wnosić, iż to właśnie Konfederacji Pracy redaktorzy "Naprzód" przypisali rolę lepiszcza jednoczącego środowiska pracownicze, niechętne społeczno-gospodarczej polityce obecnej koalicji. Trzymam kciuki, bo lewicy z prawdziwego zdarzenia Polska potrzebuje jak kania dżdżu, ale z punktu widzenia zwykłego czytelnika pierwszy numer "Naprzód" jest po prostu słaby. I nie pomogło mu nawet to, że do złudzenia przypomina "Robotnika Śląskiego" - identyczny layout, objętość, nawet zdjęcie na okładce i niektóre artykuły. Wyższość "Robotnika Śląskiego" (nie raz już opisywanego na łamach NTP) nad resztą wyżej wspomnianych pism wynika z tego, że antyglobalizacyjne hasła, opisy propracowniczych kampanii na świecie czy wspomnienia z historii ruchu rewolucyjnego są w "RŚ" jedynie dodatkiem do bardzo rzetelnych i kompetentnych artykułów dotyczących konkretnych problemów Śląska, a więc tego, co przede wszystkim interesuje społeczność lokalną kupującą ten miesięcznik. Dla reszty pism nie widzę niestety adresata, którego zainteresowanie pozwoliłoby na ukazywanie się tych periodyków częściej niż raz do roku, na 1 maja.

 


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing