|
W/g danych Światowej Organizacji Zdrowia dzisiejsze technologie pozwalają wyprodukować dostateczną ilość żywności dla 34 mld ludzi. Tymczasem 1/3 ludzkości głoduje w imię zysku wąskiej grupy bogaczy. |
| Parszywa 13-tka |
|
|
|
Coraz częściej jesteśmy ostatnio świadkami swoistego żonglowania artykułem 13-tym naszej konstytucji. Ów artykuł stał się orężem "moralnej rewolucji" i antykomunistycznej fobii obozu prawicowego, gotowego do skoku po władzę. Ofiarami 13. artykułu stały się ostatnio lewicowo-radykalne portale internetowe oraz profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i działacz KPP Zbigniew Wiktor, na którego, w trosce o dobro studentów, którym wpajano "zbrodniczą ideologię" donos złożył poseł LPR Janusz Dorbosz. W tym artykule ustawy zasadniczej stwierdzone jest między innymi, iż zakazane jest istnienie partii, organizacji odwołujących się do totalitarnych praktyk i metod działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu. Obecne ataki na lewicę, a w szczególności na lewicę radykalną generalnie mnie nie dziwią, bo każdy, kto obserwuje działania polityczne PiS, czy LPR, winien liczyć się z taką właśnie aktywnością tych partii i ich zwolenników. Propagowanie wszędzie gdzie się da antykomunistycznej nagonki, jest charakterystyczne dla mężnych zastępców warszawskiego szeryfa. Swoją drogą ciekawe, czy Kaczyńscy czytali swoim dzieciom "Czerwonego Kapturka"? Chyba nie. Woleli rozpocząć rodzinną indoktrynację od "Polowania na Czerwony Październik" albo od szerokiego wachlarza westernów, gdzie co chwila ginął jakiś czerwonoskóry. Zostawmy jednak fobie bliźniaków, bo nie wiadomo jak bym ja się czuł, gdybym ukradł księżyc. Całe zamieszanie z artykułem 13-tym w tle, powoduje zainteresowanie się bliżej tym zapisem, z pozoru może bardzo doniosłym i poprawnym; no bo kto chciałby przeżywać totalitaryzm po raz kolejny, mając w pamięci to co niosła za sobą II wojna światowa. Ale, czy ten artykuł, artykuł konstytucji wolnego, demokratycznego państwa nie prokuruje przypadkiem nowych neo-totalitarnych zachowań? "13-tka" daje tak dużo możliwości naciągania treści w niej zawartej, że staje się niebezpiecznym zapisem, mogącym legalizować cenzurę, nagonki i łamanie prawa do wyrażania własnych poglądów. Przy odpowiednim podejściu, artykuł 13 daje silny argument do walki ze zbyt głośną opozycją w kraju. Architekci IV RP jak widać, już teraz chętnie wykorzystują konstytucyjny zapis, by szerzyć ferment i dokładać kolejną cegiełkę w murze nowego "kaczego" apartheidu. Murem tym oddzieleni będą od reszty, ci, którzy myślą inaczej. Ci dla których bardziej od rządów silnej ręki i coraz wyższych kar, liczy się społeczna wrażliwość i poszukiwanie przyczyn patologii, a nie tylko drastyczne leczenie objawów. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Widocznie tę formułę szeryfowie przenoszą na inną płaszczyzną, lepiej zapobiec szerzenia się "zbrodniczej ideologii komunistycznej" w postaci politycznej (vide: chory pomysł delegalizacji SLD) i w postaci społecznej, gdzie do jednego wora na czerwone odpadki wrzuca się alterglobalistycznych "wandali", lewicowych profesorów, publicystów. A wszystko to w ramach prawa i konstytucji, która jednoznacznie mówi - precz z totalitaryzmem. Zapis, o którym mowa, przyczynia się do legalizowania zachowań politycznych, niewyedukowanych moralizatorów. Tych, którzy w kółko wmawiają społeczeństwu, że lewica, socjalizm, materializm dialektyczny to: Stalin, kołchozy, Katyń, żelazna kurtyna, ekonomiczne zacofanie etc. Kompletnie ahistoryczne treści, stają się nagminne i stanowią lwią część prawicowego słownika politycznego. Sama paralela między pojęciem komunizm i nazizm jest chociażby z leksykalnego punktu widzenia ewidentnym uproszczeniem, ba, jest zafałszowaniem znaczenia obydwu pojęć, teorii i praktyki jaką prezentowały nazizm i komunizm, stawiane w konstytucji jako jedno zło pod dwoma pojęciami. Nazizm, u źródeł swego powstania jako ruchu politycznego zawierał w sobie postulaty o skrajnie nacjonalistycznym zabarwieniu, niejako programowo dążącego do uformowania totalitarnego organizmu państwowego. Nazizmu nikt nie musiał wypaczać, by usprawiedliwić własną politykę. Nazizm dawał tylko ideową i polityczną bazę do, chociażby stworzenia "wielkogermańskiej Rzeszy", zawierał w sobie postulaty o rasistowskim i antydemokratycznym charakterze. W przeciwieństwie do tego, komunizm, mający nieporównywalnie głębsze korzenie i historię jest ideologią postulującą egalitaryzm, kontestując jednocześnie ustrój kapitalistyczny. Historia szeroko rozumianego ruchu komunistycznego świadczy o jego demokratycznych i prospołecznych konotacjach. Przykład wydarzeń Rewolucji Francuskiej jest tego bardzo dobrą ilustracją. Podobnie jak wiek XIX, gdzie idee socjalistyczne, w stopniowo "kapitalizującym się" świecie, były alternatywą i parasolem ochronnym dla wielu wyrzuconych poza margines tworzącego się rynku. I to komunizm i socjalizm zostały wypaczone przez stalinowską politykę, dla której socjalizm był środkiem piorącym na krwawe czyny biurokratycznej warstwy rządzącej Związkiem Radzieckim. Nie można mówić więc o totalitarnych metodach komunizmu, czy socjalizmu. Takie generalizowanie jest właśnie największym niebezpieczeństwem. Wmawianie społeczeństwu, że ideologia socjalistyczna, bądź komunistyczna jest naznaczona piętnem totalitaryzmu jest ewidentnym kłamstwem i zaprzeczeniem tradycji i historii ruchu komunistycznego. A właśnie konstytucja naszego demokratycznego kraju, przedmurza, niemalże wszystkiego co dobre, poprzez uproszczony, generalizujący zapis uwiarygadnia to zakłamanie. W zgiełku nawoływań do zmiany konstytucji, pewnie nikt z reformatorów i budowniczych nowej Rzeczpospolitej nie zastanowi się nad artykułem nr 13. Bo ten jest niewątpliwie bardzo wygodny. Świadkami tego, choć być może na niewielką skalę byliśmy w minionych dniach. Ale nagminne fałszowanie słowa socjalizm i sprowadzanie go do z gruntu zbrodniczej ideologii przez polityków prawej strony jest zauważalne od dawna. Panowie jedyni właściwi demokraci, nie bójcie się sięgnąć do historii! Chociaż, nieznajomość historii w waszym przypadku jest właśnie waszą bronią. Bronią, dzięki której dalej możecie forsować wasz model polityki, a la senator McCarthy. Ale, czy budowanie IV RP na zakłamywaniu historii, polityce strachu i bezwzględnego posłuszeństwa oraz fałszywie pojętego patriotyzmu się wam opłaci? Społeczeństwu polskiemu wmawia się, że uwalniając się spod jarzma hitlerowskiego okupanta, wpadło w szpony kolejnego okupanta. Zdajemy sobie sprawę z wielu haniebnych i zbrodniczych działań stalinizmu. Ale przypisywanie mu jakichkolwiek powiązań z teorią socjalizmu naukowego, czy komunizmem jest zwykłą historyczną ignorancją. Ignorancją, trafiającą niestety na podatny grunt w społeczeństwie. Ciągle słyszymy w mediach licytację, czy to nazizm, czy komunizm pociągnęły za sobą więcej ofiar. Jest to żenujące zjawisko podsycane przy każdej okazji, by zdyskredytować szeroko pojętą lewicę, jej historią, korzenie i praktykę ruchów robotniczych i wyzwoleńczych, w której ideologia socjalistyczna była podstawą polityczną i źródłem dla podejmowanych reform oraz przyszłej wizji społeczeństwa. Zupełny brak wyedukowania i znajomości lewicowej myśli jest bronią prawicy, bo ta ignorancja przenosi się na obywateli, co jest wielkim niebezpieczeństwem dla lewicy. Wśród priorytetów, jakie musi wyznaczyć sobie lewica, jest odmitologizowanie i przywrócenie prawdy o korzeniach lewicowej myśli politycznej. Wtedy to, nawet powoływanie się na konstytucję niewiele pomoże. Prawica tej prawdy boi się najbardziej, stąd takie faszerowanie nas antykomunistycznymi nagonkami i cenzurą lewicowych poglądów. Lewicy nie da się ocenzurować, bo tylko ona jest w stanie naprawdę zmienić bieg historii i stworzyć prawdziwą alternatywę dla beznadziejności jaką serwuje nam obóz prawicowy. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |