1 maja Drukuj Email
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]   
17.04.2007.

W dniu pierwszego maja telewizja publiczna pokaże zapewne migawki ze świata, ukazujące ludzi, którzy zamiast święcić w kościele dzień Józefa Robotnika, wyszli na ulice z czerwonymi sztandarami. Jak zwykle padnie komentarz, że widać od razu, że owi manifestanci nigdy nie żyli w ludobójczym ustroju komunistycznym, toteż sami nie wiedzą, co czynią. Oczywiście w odróżnieniu od nas, Polaków. My pojęliśmy, dzięki rządzącej partii PiS, że Święto Pracy to komunistyczny anachronizm, jeden z bardziej odrażających tworów stalinowskiej propagandy, który należy jak najszybciej wymazać ze zbiorowej pamięci.


Tak brzmi współczesna polska wersja oficjalna. Nie ma w niej ani słowa wzmianki o tych wszystkich pracownikach, którzy ze strachu przed bezrobociem zmuszani są do pracy po kilkanaście godzin, otrzymują zaniżoną pensję, są szykanowani za przynależność do związku zawodowego. Nie wspomina się o społecznych skutkach tzw. transformacji gospodarczej i utyskuje na zahamowanie procesu prywatyzacji. O tym, jak wygląda w wolnej i demokratycznej Polsce sytuacja pracowników, szersza publiczność dowiaduje się wyłącznie przy wyjątkowych okazjach. Jak wtedy, gdy pracownice Biedronki po wielu miesiącach najczarniejszego wyzysku postanowiły zawalczyć w sądzie o swoje prawa, czy w czasie strajku listonoszy, kiedy zresztą media zrobiły wszystko, by nastawić społeczeństwo przeciwko protestującym. Co zaś się tyczy kół rządowych... Kolejne ekipy różnych partii zwąchały niezły interes w uzyskiwaniu głosów części społeczeństwa, która znalazła się po transformacji w najgorszej sytuacji ekonomicznej. Niezależnie od tego, którą stronę sceny politycznej partia oficjalnie reprezentuje, zawsze gwoździem programu kampanii wyborczej są obietnice walki z bezrobociem i społecznej solidarności. Zawsze również realizowane jest prawie dokładne przeciwieństwo tych obiecanek.

W tej sytuacji przekonywanie polskich pracowników, że 1 maja to dziwaczny relikt przeszłości, zakrawa na groteskę. Święto Pracy ma bowiem w Polsce szczególny sens. Przypomina bowiem, że jedyną szansą na skuteczną walkę z agresywnym kapitalizmem jest solidarne działanie, aktywność ludzi pracy w związkach zawodowych, walka o godne traktowanie w pracy poprzez strajki, manifestacje, wreszcie tworzenie autentycznie lewicowych partii politycznych i działanie w nich. Przypomina również, że jest to strategia skuteczna. Nie jest prawdą często powtarzany mit, iż zachodni kapitalizm sam zmienił się na łagodniejszy, gdy warstwa posiadająca osiągnęła już konkretny pułap zysku. Wywalczenie obecnych praw przez robotników z krajów bardziej nastawionych prospołecznie niż Polska jest rezultatem długiej i mozolnej pracy oddolnej, wielu toczonych ze zmiennym szczęściem protestów. Nic nie przychodzi samo.

Lekceważenie, z jakim panujące kręgi odnoszą się do Święta Pracy, odbija ich stosunek do wszystkich polskich pracowników. Po Ludwiku Waryńskim jako pierwszym polskim totalitaryście i Gwardii Ludowej walczącej o zniewolenie narodu doszedł kolejny historyczny kwiatek - Święto Pracy jako ustalone odgórnie przez reżim stalinowski. Najwyraźniej PiS jest już zupełnie pewny swego, że propaguje tak absurdalne informacje. Tymczasem 1 maja został ustalony jako międzynarodowe Święto Pracy w 1891 r. przez II Międzynarodówkę i upamiętnia masowy protest robotników z Chicago i stanu Ilinois. Święto zostało jedynie zawłaszczone przez pseudo-marksistowskie kraje jako efektowny element oficjalnej ideologii. A jest ono jednym z najpiękniejszych symboli solidarności i internacjonalizmu, wspólnej walki o prawa i o lepszy świat, o którym decydują nie tylko wzbogaceni na owocach cudzej pracy.

Dla pracowników XXI w. 1 maja jest szczególnie aktualny. Polska to tylko jeden z wielu krajów, gdzie ideologia neoliberalna święci triumfy. Można zaryzykować twierdzenie, że tylnymi drzwiami, w oprawie efektownej frazeologii, powracają czasy najbardziej bezlitosnego kapitalizmu. Dlatego święto to jest - także dla najmłodszego pokolenia, nie pamiętającego już PRL - dniem szczególnym. Gdyby nie miało niebezpiecznego dla obozu rządzących ładunku, nie byłoby tak zajadle trakowane. Naszym zadaniem jest na ten atak odpowiedzieć.

Żadna walka nie jest łatwa. Jednak bez podjęcia jej nie sposób oczekiwać żadnych zmian. Dowiedzieliśmy się już, ile można mieć zaufania do rządowych obietnic. Zobaczyliśmy, jakie miejsce kolejne ekipy przygotowały dla pracowników - faktycznych twórców tak wychwalanego wzrostu gospodarczego. Teraz powinniśmy przejść do działania. Pokolenia robotników dziewiętnastego i dwudziestego wieku dały nam przykład, który pozostaje aktualny. Walczmy więc o lepszą przyszłość dla wszystkich, o Polskę i świat bez wyzysku. Nie pozwólmy prawicowym populistom na nowe, prawdziwe zniewolenie.

Niech się święci pierwszy maja!
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing