Święta Pracy nie oddamy!!! Drukuj Email
Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org]   
26.01.2007.

Przyzwoitość jest oczywiście pojęciem obcym polskiej klasie politycznej, zwłaszcza prawicy. Niemniej antypracownicze awanturnictwo przekracza już granice dobrego smaku nawet w kapitalizmie, a ten nie ma w tym względzie zbyt wysokich wymagań. Nieustanne działania władzy systematycznie podkopujące pozycję ruchu pracowniczego w Polsce okazały się chyba skuteczne. Działania Kaczyńskich świadczą bowiem o tym, że w tej chwili prawica i pracodawcy zastanawiają się nad tym jak publicznie zadać klasie pracowniczej ostateczny cios i ją poniżyć. Dobitnym tego przykładem jest właśnie próba odebrania ostatniego symbolu walki pracowniczej, który przetrwał ideologiczny i ekonomiczny kataklizm ostatnich siedemnastu lat w Polsce – Święta Pracy. Prawicowej ekstremie miłościwie nami zarządzającej wydaje się chyba, że kwestia związków zawodowych i w ogóle ruchu pracowniczego została już „ostatecznie rozwiązana”. Otóż nie! I czas to pokazać.

Pierwsi zareagowali górnicy. A jak do tego doszło? Otóż podobny tok myślenia jaki prezentują Kaczyńscy i Giertych zdradzają wszyscy ważniejsi funkcjonariusze PiSu i partii-córek. Między innymi - Paweł Poncyliusz, któremu się wydawało się, że polscy pracownicy i związkowcy to zdesperowana i bezmyślna hołota, którą można pomiatać i pogardzać w dowolnie wybrany sposób, w dowolnie wybranej chwili. Przekonanie to zamanifestował ów w obecności różnych działaczy związkowych stwierdzając, z przaśną przekorą, iż dla niego wzorcem właściwego postępowania jest Margaret Thatcher. Jak się okazało – tego już było za wiele. Ta bezładna masa umysłowo ociemniałych – tak jawili się Poncyliuszowi górnicy – nagle strzeliła go mokrą szmatą w twarz. I słusznie!

Przypadek polskiej współczesności potwierdza to co lewica powtarza od ponad wieku. Jednym skutecznym sposobem walki z prawicą jest strajk, albo przynajmniej groźba strajku. Konflikt górnicy vs. Poncyliusz z kolei dowodzi tego, co polska lewica (także na łamach socjalizm.org) powtarza od czasu ostatnich wyborów parlamentarnych. Nasza lokalna klasa rządząca jest bardzo słaba. Wystarczy jedno zwycięskie referendum strajkowe, w jednej branży, by władza usiadła pokornie do stołu rokowań. Pomyślmy co by było gdyby wszystkie kluczowe dla gospodarki branże przeprowadziły takie referendum, albo strajk ostrzegawczy. Dziś pozycja PiSu i jego satelitów jest tak słaba, że jeden dwudziestoczterogodzinny strajk generalny jest w stanie strącić tę chorą ekipę w niebyt…

Jeśli jednak perspektywa strajku generalnego jest reakcją na tak skandaliczne i aroganckie zachowania władzy, jeśli w ten sposób przyjdzie nam też bronić pierwszego maja… No cóż, oznacza to, że sytuacja jest naprawdę ciężka. Niektóre z działań polskiej prawicy pozostawiają w powietrzu neo-faszystowski odorek. I nie chodzi tu o grillowane swastyki na wszechpolskich festiwalach, ale o działania zmierzające do faszyzacji życia publicznego jak pomysły zaopatrywania patroli policyjnych w ministrantów, którzy wspomogą funkcjonariuszy na okoliczność pilnowania porządku moralnego na ulicach. Próba likwidacji Święta Pracy jest niczym innym jak tylko kolejnym krokiem w tym kierunku. TYLKO ZORGANIZOWANY RUCH PRACOWNICZY MOŻE SKUTECZNIE POWSTRZYMAĆ PRAWICOWĄ EKSTREMĘ!

Czas działać!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing