Rewolucja? Drukuj Email
Napisał(a): Frodo2000   
12.10.2002.

Niedawno wpadłem na Waszą stronę. Wydała mi się ona ciekawa, więc zacząłem coraz częściej ją odwiedzać (również strony o tej samej tematyce). Kiedyś uznawałem teorię rewolucji za zło konieczne do utworzenia czegoś lepszego niż to czym teraz dysponujemy. Aczkolwiek kilka dni temu wpadłem na taką myśl. Czyż nie lepiej edukować ludzi, aniżeli ich siłą zmuszać (bo czymże innym jest rewolucja jak udowadnianiem i "nakłanianiem" innych do swoich poglądów)? Przecież populacja, która przeszła nauki, nie propagandowe, ale nauki zdrowego rozsądku, sama świadomie i z własnej nieprzymuszonej woli wybierze socjalizm, który koniec końców jest najdoskonalszym systemem. Jednakowoż socjalizm narzucony rewolucją bardzo szybko znikł.



Cześć! Tu redakcja strony socjalizm.org.

Widzisz, Twoje uwagi są jak najbardziej słuszne. Oczywiście masz rację! Nigdy nikogo nie mamy zamiaru zmuszać do tego, aby przyjął "jedynie słuszną linię Partii"! To byłoby podejście przeczące wszelkim ideałom, teoriom i praktyce socjalizmu. Wydaje nam się, że na sam początek powinniśmy spróbować zdefiniować jakoś pojęcie "rewolucja". Piszesz mianowicie, iż rewolucja to "udowadnianie i 'nakłanianie' innych do swoich poglądów". Z taką definicją nie możemy się zgodzić i przeczy jej cala historia ruchów rewolucyjnych - aż po obecne wydarzenia w Argentynie. Weźmy te właśnie wydarzenia za przykład, który pomoże nam spróbować zdefiniować pojęcie "rewolucja". 19 i 20 grudnia 2001 w Argentynie mieliśmy do czynienia z bezprecedensowymi wydarzeniami - masowa akcja pracowników zmusiła prezydenta De La Rua do ucieczki helikopterem ze swojego pałacu. Oczywiście polskie media napisały, jakoby to rozszalały tłum wdarł się do supermarketów i kradł wódkę i telewizory. To bzdura i nonsens! Znamy paru naocznych świadków tych wydarzeń, którzy twierdzą, iż wcale tak nie było - po prostu przebrała się miarka i ludzie się zbuntowali, bo nie mieli już - dosłownie - czego włożyć do ust. W tydzień później został obalony następny prezydent - Saá. Oczywiście ten wybuch społecznego niezadowolenia nie wziął się z nieba. Przygotowały go wydarzenia poprzednich paru lat. Ale o tym może kiedy indziej. W ten właśnie sposób otwarty został w Argentynie PROCES rewolucyjny. Rewolucja bowiem to nie jedno wydarzenie, to nawet nie jeden ciąg wydarzeń - to (mniejszy lub większy - w Hiszpanii na przykład rewolucja trwała aż 6 lat [1931-1937]) proces gospodarczo-społeczno-polityczny. Najprościej rzecz ujmując o rewolucji możemy powiedzieć wtedy, kiedy szerokie rzesze dotąd pasywnej ludności wkraczają na arenę dziejów i organizują się w taki sposób, aby egzekwować swoje pragnienia. Pytanie, które od razu się nasuwa to - w jaki sposób ci ludzie się organizują? Tutaj znowu z pomocą przychodzi nam Argentyna. Po tych wielkich mobilizacjach z grudnia 2001 roku samorzutnie powstały tzw. Asambleas Populares (Zgromadzenia Ludowe). Są to reprezentatywne organy, wybierane spośród lokalnej ludności, w których zasiadają robotnicy, gospodynie domowe, lokalna elita kulturalna etc. Takie organy kontrolują bezpieczeństwo (poprzez własne oddziały milicji), organizują pomoc dla biedniejszych mieszkańców dzielnicy, organizują ruch oporu wobec zbrodniczej polityki rządu... Ale nie tylko. W tych organach ludzie zastanawiają się także nad tym jak raz na zawsze skończyć z kryzysem ekonomicznym, który trapi ich kraj. I wiesz co ci ludzie proponują? Na przykład: nacjonalizację fabryk pod kontrolą robotniczą, ruchomą skalę cen i płac, uniezależnienie się od dyktatów MFW/BŚ, nacjonalizacje banków bez odszkodowań, skracanie dnia roboczego w celu zatrudnienia większej ilości pracowników. Są to żądania czysto socjalistyczne. Możesz wierzyć, albo nie, ale ci ludzie SAMI do tego doszli - nie pomogła im żadna tam partia, czy inna organizacja. Nie oznacza to, że jesteśmy przeciwko tworzeniu tego typu organizmów - chcieliśmy Ci tylko pokazać, że ludzie instynktownie, bez niczyjej pomocy, dochodzą do socjalizmu. Oczywiście samo mówienie o socjalizmie jeszcze nie wystarczy - trzeba te postulaty wprowadzić w życie. Aby to zrobić, trzeba wykonać następujące zadania: 1) przekonać większość społeczeństwa o ich słuszności; 2) zorganizować ogólnokrajowy ruch, z odpowiednim przywództwem, który będzie w stanie słowa przekuć w czyny. Jak to osiągnąć? Potrzebna jest organizacja, która będzie miała korzenie w związkach zawodowych i innych organizacjach robotniczych, i która miałaby odpowiedzialne przywództwo, zdolne do uczynienia z niej masowej organizacji. Śmiemy twierdzić, iż jedyne przywództwo, które mogłoby to osiągnąć, to takie, które będzie bazować na konsekwentnym zastosowaniu idei marksistowskich. Nie oznacza to bynajmniej jakiegokolwiek dogmatyzmu, czy fanatyzmu! Marksizm opiera się na badaniu konkretnej sytuacji i w oparciu o takie naukowe badanie próbie wykreowania odpowiedniego programu, odpowiednich taktyk i strategii działania, które będą przydatne w danej sytuacji.
To by było tytułem odpowiedzi na Twoje pytanie. Oczywiście jest to odpowiedź bardzo skrótowa i masz prawo mieć wiele dodatkowych pytań, na które my postaramy się udzielić Ci odpowiedź. Jeżeli czujesz niedosyt informacji na temat Argentyny, to polecamy dwa artykuły w tym temacie na naszej stronie:

1. http://socjalizm.org/publikacje/swiat/arg_rozdroze.htm
2. http://socjalizm.org/publikacje/swiat/Argentyna_na_rozdrozu.htm

Pierwszy to taki wstęp, a drugi to naprawdę poważna analiza hiszpańskiego marksisty, oraz naszego dobrego znajomego Miguela Jiméneza z periodyku El Militante.

Jeżeli miałbyś jakieś wątpliwości/pytania w jakiejkolwiek sprawie, dotyczącej naszej strony, czy naszych poglądów, to pisz śmiało. Postaramy się udzielić możliwie jak najbardziej kompetentnej odpowiedzi.

Pozdrawiamy bardzo serdecznie
Redakcja serwisu http://socjalizm.org/
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, wcz obsug JavaScript w przegldarce, by go zobaczy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing