Ł.W. Drukuj Email
Napisał(a): Ł.W.   
27.05.2006.
 
Drogi Panie,

Szczerze ucieszyłem się po przeczytaniu Pańskiego listu i spiesze z wyjaśnieniami. Na początku postaram się przekonać Pana że nie jestem alfą i omegą, nie śmiałbym nawet powiedziać że jestem prawdziwym socjologiem bo magisterium jeszcze przede mną więc chciałbym wyjaśnić że sformułowania "socjolog" uzyłem żeby wyraźniej zarysować pewne zjawisko społeczne. Ale po kolei, jeśli chodzi o metafizyczną tezę o naturze ludzkiej to przyznam że najwyraźniej nie jestem na bierząco. Nie chciałbym żeby moja odpowiedz na pański list kapała nazwiskami socjologów bo to nie ma sensu (tymbardziej że wg. Pana już zdezaktualizowanych) więc powiem krótko że nie zgadzam się z panem i jeśli chciałby się pan przekonać o prawdziwości mojej tezy niech wyjdzie pan ze swojego gabinetu i znajdzie sobie prace fizyczną (najlepiej w grupie ludzi). Tak się składa że pracowałem jako kelner wraz z kilkoma innymi ludzmi i niech mi Pan uwierzy że wszyscy (absolutnie wszyscy) robili tak by pracować jak najmniej. To taki przykład z mojego podwórka. Ale może wszyscy unikali pracy bo nie słyszeli o kolektywiźmie. Niechciałbym żeby mój list do Pana obfitował w uszczypliwości bo przecież i mi i panu zależy na jednym a jedynie metody osiągania niektórych celów mamy różne. Moja uceiczka od socjalizmu nie była zdradą bo nie przeszedłem na żadną inną stronę (nie jestem liberałem jak Pan sądzi) po prostu pewnego dnia zauważyłem że rzeczywistość nie jest jednowymiarowa i zamykanie się w jakichkolwiek ideach jest niebezpieczne. Chciałbym jeszcze odwołac się do przykładu rozjezdzanej przez pociąg kobiety, bo to przykład brutalnej propagandy. Jeśli coś takiego się wydarzyło to nie ze względu na liberalizm gospodarczy tylko niemoralność, nieetyczność, podłość czy jak to jeszcze nazwać jednego bądź garstki ludzii którzy za to z pewnością zostaną ukarani (mogę pana zapewnić że istnieje na Wyspach Kodeks Karny). Więc tak jak Pan mówi że nie było na świecie jeszcze komunizmu tak ja powiem że nie pojawił się na świecie jeszcze prawdziwy liberalizm. W tym miejscu odwołam się do Platona i zapytam pana czy pojawiło bądź pojawi się na świecie kiedykolwiek idealne krzesło, stół czy co tam jeszcze ? Idee to idee, a my żyjemy w pewnej zastanej rzeczywistości której nie da się zmieniać, to my musimy się do niej dostosować. Marks próbował zmienić ład społeczny ale tego nie da się zrobić bo człowiek to nie komputer i nie można nim dowolnie sterowac i tu musiałbym znów odwołac się do natury człowieka... wkrótce odpowiem na inne Pańskie pytania tymczasem pozdrawiam. Ł.W.

Drogi Panie,

Jeszce jedno dodam (mimo późnej pory) do poprzedniego listu. Chodzi mi mianowicie o zdobycze socjalne. Tkwi tutaj pewne (lewicowe) zakłamanie bo żeby dać szanse na rozwój krajom biednym utarło się że należy sprowadzić inwestycje zagraniczne (jako że kraje biedne są biedne i nic nie mają). Zeby je sprowadzić należy zaoferować atrakcyjne warunki, więc pytam jaka firma rozwinie gospodarke Burkina Faso jeśli bedzie musiała i tam pracownikom zagwarantować 4,75 euro/h, wolne soboty i ogólnie wszystko to co w
pracownikom w kraju rozwiniętym. Z takim podejściem skazuje Pan Czarny Ląd na izolacje ekonomiczną i tym samym pozwala Pan umierac z głodu setkom tysiący ludzi rocznie. Pozatym jeśli zdrowie i życie to dobra nietrwałe dlaczego z pracą miałoby być inaczej ? 


 
Szanowny Ekstowarzyszu.

Zwracam się do Was tak ponieważ z Waszego listu wynika, że kiedyś byliście wrażliwym człowiekiem, czułym na ludzką krzywdę lewicowcem, a teraz - jako że "dorośliście" jak napisaliście - stanęliście stanowczo po stronie rynków i kapitału.

Pierwsze wrażenie jakie odniosłem po przeczytaniu wiadomości od Was, jest takie, że Polska zdecydowanie nie ma szczęścia do socjologów. Dwóch dyżurnych ekspertów od każdego społecznego problemu, którzy ciągle wałęsają się po reżimowych mediach wzbudzając odruchy wymiotne u przyzwoitych ludzi, mieni się właśnie (humorystycznie) socjologami. Mam na myśli oczywiście Pawła Śpiewaka i Ireneusza Krzemińskiego. Z bólem i przykrością dowiaduję się tego, że Wy gracie w ich drużynie.

Ze smutkiem też skonstatowałem, że choćbym nawet bardzo chciał, nie bardzo mam jak z Wami polemizować. Zbombardowaliście nas bowiem masą rozmaitych truizmów oraz mitów i przesądów, które funkcjonują w polskiej przestrzeni publicznej, na które odpowiadaliśmy już wielokrotnie. Między innymi w wysłuchanej przez Was audycji radiowej. Zacznijmy jednak od początku.

Skąd wiecie jakie skłonności mieli nasi "ojcowie" i kogo macie na myśli? Mój Tata był zawsze radykalnym demokratą, podobnie jak i moi polityczni mentorzy. Nie wiem na podstawie jakiegoż to zjawiska (poza wszechobecną prawicową propagandą) wyciągacie wniosek, że ja lub moi redakcyjni koledzy chcą rozstrzygać jakieś sprawy "na najwyższym szczeblu". Gdyby tak było to byśmy zapewne wystartowali w wyborach na prezydenta, bowiem to jest najwyższe (nominalnie) stanowisko, najwyższy szczebel.

Koncepcje podatku progresywnego, które Wy - śladem "Wprostaka" i "Rzepy" - określacie jako nakazy rozdziałów majątkowych itp., wymagają sankcji ustawowej. Tak to już zostało wymyślone w Konstytucji z 1997 roku. Poza tym nie da się podatków ustalać regionalnie, chyba że jakieś dodatkowe np. na komunikację miejską czy parki. Jeśli macie jakąś inną propozycję na regionalizację podatków czy coś w tym stylu to proszę ją przedstawcie, a nie formułujcie przeciw nam zarzutu, że myślimy jak ktoś kogo Wy zupełnie nie znacie, albo o myśli politycznej któregoż pojęcie macie widać mierne.

W audycji radiowej, w naszych odpowiedziach na głupawe pytanka Wojciechowskiego, zawarliśmy także cokolwiek długi fragment o demokratycznym planie gospodarczym. My nie chcemy nic "dzielić żeby dzielić" jak Wam się napisało. My mamy taki pomysł, żeby nie było tak, że jeden ma 100 Rolce Royce'ów w garażu i nawet nie zdąży się każdym przejechać nim kopyrtnie, podczas gdy sąsiad takiego umiera z głodu. By to osiągnąć proponujemy - na początek - ostrą progresję podatkową i skrócenie czasu pracy. Później zaś walkę o nacjonalizację największych zakładów produkcyjnych i oddanie ich pod zarząd załogi w nich zatrudnionej.

Jakie są efekty progresji podatkowej widzimy w Szwecji i Norwegii, gdzie standard funkcjonowania jednostki jest stosunkowo najwyższy na świecie. Dajmy sobie więc spokój z bajkami o tym, że jak ludziom jest dobrze ("zrównoważony podział dóbr") i nie mają powodów do ciągłego skakania sobie do gardeł, to lęgną się w nich patologie. Obala je sama rzeczywistość oddalona raptem paręset kilometrów na północ od naszego padołu.

Jakie są skutki przejmowania zakładów przez ich załogi zaś, widzimy choćby w Argentynie gdzie słynna już fabryka Brukman po tym jak wyswobodziła się z jarzma narzucanego przez szefostwo, przywróciła zwolnionych do pracy, pensje wzrosły i są wypłacane regularnie, otwarto darmową stołówkę dla bezdomnych, produkuje się więcej, lepiej i taniej (bo to szefowie grabią najwięcej, a nie pracownicy). Takich przykładów jest w tej chwili w zrewoltowanej Ameryce Łacińskiej mnóstwo.

Dalej. Kto Wam powiedział, że ludzie są z "natury leniwi". Czy też sami to wymyśliliście? Bo wiecie, nie wiem jakiej daty jest Wasza socjologiczna wiedza, ale spieszę Was powiadomić, że oficjalna socjologia i w ogóle nauki społeczne skapitulowały już dość dawno i wycofują się z obrony tej metafizycznej tezy o istnieniu "natury ludzkiej", której stałą cechą jest "lenistwo" czy "chciwość" czy co tam jeszcze. Ci, którzy w ogóle jeszcze używają tego iście syfiastego sformułowania - "natura ludzka", coraz mniej już w nią wkładają. Głownie fizjologię. Oczywiście do Polski wszelki postęp dociera z dużym opóźnieniem, ale wiecie. Jeśli jesteście socjologiem to powinniście być z tym obeznani. Poza tym świadomość ludzka oraz jej emanacja w postaci myślenia i działania jest materią raczej elastyczną i wiecie. "Byt określa świadomość", a nie odwrotnie. Jeśli stworzyć jej warunki do tego by rodziła patologie, będzie tak czyniła. W realiach sprzyjających zaś angażuje się po stronie rozwoju i wszelkich innych sympatycznych zjawisk. Normalne.

Jako socjolog powinniście tez wiedzieć, że w Polsce, ani na świecie nie było żadnego "komunizmu" jak piszecie. Boże mój katolicki, prawosławny i mahometański, jakże skutecznie przejęliście mainstreamowy wokabularz polskiego zaścianka jako były lewicowiec. To teraz ja jako politolog pozwolę sobie wyjaśnić, że mieliśmy do czynienia z czymś co odpowiedzialna lewica nazywa porządkiem stalinowskim. I choć doceniamy, niektóre jego zdobycze socjalne, to i tak daleko wyżej cenimy mobilizacje robotnicze w ich ramach, a - co najważniejsze - nie mamy zamiaru budować takiego systemu. Poza tym co to znaczy "równano do gorszych"? Dla mnie problemem w PRLu był deficyt demokracji, a nie to, że nie mieliście kiczowato ubranego sąsiada, z którym po odczuciu pewnej dozy tak koniecznego w/g Was dyskomfortu moglibyście sobie urządzić wyścigi w oblekaniu się markową tandetę.

Chętnie dowiem się co oznaczają, pozostające póki co żałosną pustką semantyczną, sformułowania: "egzotyczny przykład o zmniejszaniu czasu pracy" i "niemieckie społeczeństwo się rozpasło przez politykę socjalną". Poza tym nie chwalcie się, że tyle jeździcie, bo ja akurat w tym "rozpasanym społeczeństwie" zza Odry na tyle się byłem zadomowiłem jakiś czas temu, że mało co abym się tam wyhajtał, a żadnego rozpasania nie dostrzegłem.

Poza tym podróżuję zarówno na Zachód jak i Wschód co najmniej trzy razy do roku więc mam zielone pojęcie o tym co i jak. I patrzę z drugiej strony na Anglię i widzę właśnie to rozwarstwienie i wiem, że ludzie biedni są bardzo nieszczęśliwi. Tam już są efekty tego ukochanego przez Was ładu ekonomicznego - trzecioświatowa służba zdrowia, płatna edukacja, dwukrotny wzrost samobójstw powodowanych z przemocą psychiczną i stresem w pracy na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. A! I historyjkę jedną jeszcze Wam opowiem. Wiecie, jak oni tam sprywatyzowali koleje, to nie dość, że wszystko runęło (zaniedbane, brudne wagony, niepunktualność i takie tam) to jeszcze jakaś kobieta - widać doświadczona dobrze przez ten angielski ultraliberalizm, który tak chwalicie - wzięła i rzuciła się pod pociąg. Maszynista chciał się zatrzymać, ale szefostwo nie pozwoliło bo to straty finansowe olbrzymie jak tor stanie. No i tak przejechali po tej kobiecie siedem razy, aż zastrajkowali wszyscy bo pracownicy stwierdzili, że to skandal! Nie pamiętam tylko, w którym to było roku. Ale widzę, że dla Was ważniejsze są wskaźniki, a nie realne życie ludzi. Tak to jest. Lepiej oglądać się na abstrakty niż na materialistyczne, rzeczywiste fakty.

Zresztą jeśli Wam leży na sercu dobro rynków, a nie ludzi to o czym ja mam Was przekonywać. Wiecie, ja widać jeszcze "nie dorosłem" tak jak Wy i ciągle mi się jakoś chce żeby ludzie nie żyli jak zwierzęta, nie zdychali jak szczury i nie rozkładali się jak śmieci ku zadowoleniu garstki gangsterów, którzy żyją ich kosztem, z ich pracy i którzy najchętniej pracowników by hodowali w szklarniach. Mnie nie interesuje, żeby to czy inne państwo było "najsilniejszą gospodarką" tylko, żeby z rozwoju ekonomicznego korzystało całe społeczeństwo, a nie ociekająca łajnem hipokryzji i bandytyzmu elitka.

Wypraszam sobie też pachnące tanią uszczypliwością i pogardliwym politowaniem sformułowania typu "żeby ostudzić Wasze socjalistyczne zapędy". Szanowny Eks. Moje "socjalistyczne zapędy" ostudzało już wielu. Redaktorzy naczelni, szefowie partii, a nawet policja gdy wraz z innymi Towarzyszami broniliśmy ludzi przed wyrzuceniem z domu na ulicę. Tak więc choćbyście mnie zbombardowali wszystkimi głupawymi opiniami na temat lewicy i socjalizmu jakie od piętnastu lat urodziła redakcja "Gazety Wyborczej" to szanse są stosukowo niewielkie. Przepraszam, ale ja po prostu za dużo myślę, żeby przyjąć obiegową liberalną papkę za dogmat jako i Wy to uczyniliście. I radę o tym, by z nieco większym dystansem czytać wszelkie wiadomości możecie skierować do siebie. A propos. Pozwólcie, że polecę Wam artykuł o tym jak to pewien zdesperowany rencista z Krakowa prosi sąd o zgodę na eutanazję, gdyż nie jest w stanie wyżyć z emerytury za 25 lat ciężkiej pracy. Na pewno jakieś "komunistyczne kłamstwo". Jak wszystko na naszej stronie. I gdybyście przeczytali kilka artykułów to byście się byli już dawno zorientowali, że nawołujemy właśnie do perspektywicznego myślenia. To nas ono cechuje, a nie biznesmenów i cymbałów z MFW, BŚ czy WTO. Dzięki nim dzisiejsza gospodarka wygląda mniej więcej jak facet, który skoczył ze stupiętrowego budynku w nadziei, że nie rozwali sobie łepetyny jak przygrzmoci w asfalt na dole. I tak leci ten facet i na wysokości miej więcej 15ego piętra otwiera oczy, przestaje krzyczeć, rozgląda się i mówi sobie: "so far, so good". Jako, że "dorośliście" i w świecie jesteście bywali znacie za pewne języki więc tłumaczył nie będę.

Poza tym odkrywamy świat na nowo. Każdego dnia.. Efektem tych odkryć jest socjalizm.org. Jak widzicie - nie tracimy czasu i spieszymy się podzielić naszymi spostrzeżeniami i wnioskami.

Pozdrawiamy!

W imieniu redakcji www.socjalizm.org # lewicowy punkt widzenia,
Bojan STANISŁAWSKI

P.S. "W audycji podawaliście same ogólniki". No oczywiście. A Wy jak jeszcze byliście "niedorośli" to potrafiliście wyłożyć całą lewicową myśl polityczną w 40 minut? Jeśli tak, to dajcie jakieś wskazówki, chętnie z nich skorzystamy.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing