Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Klerykalizacja Drukuj Email
28.08.2007.
Wszechobecność religii katolickiej w życiu politycznym w Polsce jest już coraz powszechniej uważana za coś normalnego. W związku ze słabością organizacji lewicowych w całym okresie tzw. transformacji ustrojowej trudno się dziwić, że kościół katolicki zdołał jeszcze pogłębić swoje wpływy wśród pracowników, jako jedyna instytucja, której zdaje się zależeć na losie skrzywdzonych i poniżonych przez kapitalizm. W rezultacie priorytetem większości polskich partii stało się pozyskanie wsparcia z kościelnej ambony, a jednym z podstawowych celów polskiego kościoła katolickiego –zdobycie jak największych wpływów w państwie. Rzecz jasna – już nie dla tych, którzy kościołowi zaufali, lecz dla siebie.

To, że od początku rządów PiS-u Polska zmierza z niebezpieczną prędkością ku przemianie w państwo wyznaniowe, dało zauważyć się już wcześniej. Miliony złotych przeznaczone na budowę Świątyni Opatrzności, ostentacyjne wizyty rządzących w Częstochowie i Toruniu, wreszcie powoływanie się na kwestie sumienia i wiary przy podejmowaniu decyzji politycznych – wydarzenia te, ilekroć trafiły do prasy zagranicznej, wywoływały uśmiech i niedowierzanie: jak to się stało, że na początku XXI w. nie została jeszcze uregulowana kwestia rozdziału państwa od kościoła. Obecnie słysząc podobne wiadomości większość Polaków – o ile jeszcze interesuje się życiem politycznym kraju – nawet specjalnie nie reaguje. Nawet jeżeli część społeczeństwa ma zastrzeżenia do działalności kościoła (a wiadomo, że chętnie przywoływane statystyki ponad 90% wierzących i praktykujących obywateli są mocno rozdmuchane), to woli nie protestować, gdyż kościół, politycy i media zdołały już utrwalić oficjalny pogląd, że udział religii w życiu publicznym jest niezbędny. Wg tej oficjalnej wersji obecność aspektu religijnego w polityce pozwala zachowywać podstawowe wartości i harmonijne stosunki społeczne. To zresztą tylko niektóre dobrodziejstwa, jakie przyniosła do Polski “wiara ojców”. Przy okazji obchodów rocznicy bitwy warszawskiej 15 sierpnia dowiedzieliśmy się, że głównym czynnikiem, który pozwolił na zwycięstwo Polaków nad Armią Czerwoną (czy raczej ocalenie cywilizacji europejskiej przed barbarzyństwem), była – obok manewrów Piłsudskiego – interwencja Maryi, która ukazała się na niebie i wywołała panikę w szeregach wojsk radzieckich.

Uznanie powyższego poglądu za największy związany z kościołem absurd ostatnich dni może jednak okazać się przedwczesne. W cieniu wzajemnego oskarżania się czołowych polityków PiS (gdzie te podstawowe wartości?) przez media przemknęła dosłownie wiadomość o istotnych zmianach, jakie zostaną zaprowadzone w polskich służbach celnych. Bynajmniej nie chodzi tu o podwyżkę, jakiej w maju celnicy domagali się, organizując strajk włoski.Każda izba celna otrzymała od Ministerstwa Finansów swojego kapelana, do tego utworzony został etat koordynatora prac wszystkich szesnastu duszpasterzy. Oczywiście decyzja ta nie została skonsultowana z pracownikami, wśród których reakcja na nią jest dosyć jednoznacznie negatywna. I trudno się dziwić. Polscy celnicy zarabiają od 1200 do 1800 zł, zależnie od stażu pracy. O podwyżki apelowali w ostatnich latach wielokrotnie, każdorazowo odchodząc z niczym. Teraz, w ramach budowania harmonijnych stosunków społecznych, opiekujący się nimi kapelan dostanie tyle, co naczelnik izby – między 939 a pięcioma tysiącami zł.

Hałasu narobiła za to w mediach sprawa oceny z religii i jej wliczania do średniej na świadectwie szkolnym. Już na samym początku urzędowania nowy minister edukacji Ryszard Legutko spróbował zakwestionować jeden z postulatów swojego niesławnego poprzednika i zrezygnować z pomysłu obowiązkowego oceniania religii. Spotkał się jednak z reakcją, która polskiemu kościołowi bynajmniej chluby nie przynosi i wygląda nader kontrowersyjnie w zestawieniu z pokojowym charakterem religii chrześcijańskiej. Minister usłyszał zatem bezpardonowe głosy “niezgody na ponowną walkę z religią”, a nawet zapowiedź, że jeśli chce wojny, to będzie ją miał. Oczywiście w takiej sytuacji polscy politycy widzą tylko jedno rozwiązanie – wycofanie się. A najsmutniejsze jest to, że nawet publiczna debata nt. nauczania religii, jaka przy tej okazji na chwilę wybuchła, nie skoncentrowała się na zagadnieniu najważniejszym. Nikt nie napomknął o wolności wyznania czy świeckości państwa. Zamiast tego dziennikarze oficjalnego nurtu zastanawiali się, jakie kryteria oceniania przyjąć na lekcjach religii, by oceny były sprawiedliwe i by uczeń niewierzący, za to zorientowany w zasadach katolicyzmu, nie dostał wyżej niż jego rozmodlony, acz słabo uczący się kolega. W końcu wychowanie bez religii jest niemożliwe, a porządnym człowiekiem można być tylko w łonie kościoła katolickiego. To kolejny pogląd, który już na stałe trafił do oficjalnego przekazu polskich mediów.

Kościelne zaangażowanie w życie polityczne mogło stać się polską codziennością, gdyż za wtrącającymi się w państwowe problemy hierarchami stoi – mimo wszystko – realne poparcie wiernych. Poparcie, którym nie było w stanie zachwiać ujawnienie licznych księży współpracujących w okresie PRL z tajnymi służbami, ani też kolejne kontrowersyjne wypowiedzi ojca Rydzyka. Afery różnego sortu, jakie co i rusz wybuchają w kręgach rządowych, ostentacyjne lekceważenie zobowiązań z kampanii wyborczej, a przy tym arogancja i wyniosłość, z jaką politycy odnoszą się do pracowników, sprzyjają utrwalaniu się poglądu, jakoby tylko instytucje religijne były w Polsce ostoją zwykłych ludzi. Wobec tragedii codziennego życia w szalejącym kapitalizmie, trudno dziwić się niechęci wielu z tych ludzi do postulatów rozdziału państwa i kościoła. Religia obiecuje w końcu zrealizowanie pragnień człowieka o godnym i sprawiedliwym życiu, a kościół w Polsce bardzo się stara, by wierni nadal uznawali go za jedyną ostoję normalności w coraz bardziej nieprzewidywalnym państwie.

Jedyną logiczną odpowiedź na postępującą budowę państwa wyznaniowego w Polsce mogłaby dać lewica, tak jak to już się stało w krajach Europy Zachodniej. Tylko konsekwentnie lewicowa formacja polityczna jest bowiem w stanie dokonać takich przekształceń w państwie, by stało się ono dobrem całego społeczeństwa i służyło interesom większości ludzi – a nie grupki kapitalistów. W Polsce jednak ludzie o poglądach innych niż neoliberalne są rozproszeni, a ich głos prawie niesłyszalny wśród wszechobecnej prawicowej propagandy. Postępowanie kierownictwa najbardziej znanej oficjalnie lewicowej polskie partii, SLD, staje się zaś w ostatnim czasie coraz bardziej oburzające. W odpowiedzi na wzrost pozycji kościoła w Polsce, Sojusz odpowiadał... próbami wkupywania się w łaski hierarchii kościelnej i odżegnywaniem się od haseł laickiego państwa. Taka postawa oficjalnej lewicy jeszcze bardziej utwierdzała pozycje kościoła i radykalizowała jego stanowisko polityczne. A nawet wtedy blok Lewica i Demokraci nie był w stanie podnieść wyraźnego sprzeciwu. Kiedy rozstrzygała się sprawa ustawy antyaborcyjnej, SLD dopiero w ostatecznym głosowaniu powiedział zdecydowanie “nie” projektowi tworzonemu przez ultraprawicę pod patronatem instytucji kościelnych. We wcześniejszej, kilkutygodniowej dyskusji nad aborcją politycy Sojuszu milczeli. Czyżby już zupełnie bali się podważyć stanowisko kościelne? Uważali, że przeciwstawienie się religijnym dogmatom będzie oznaczać utratę reszty poparcia?

Kościół będzie w stanie mobilizować masy i tworzyć w Polsce realny ruch społeczny tak długo, dopóki nikt nie zaprezentuje tym masom alternatywy. Pokaże, że droga do budowy sprawiedliwego społeczeństwa jest inna. Takie zadanie nadal stoi przed lewicą i czeka, aż ktoś się go podejmie. I chociaż czas ku temu najwyższy – nadal trudno wskazać jego wykonawcę. Bo coraz trudniej się tego spodziewać po SLD, gdzie ton nadal nadają zwolennicy porozumienia z PO, mimo obecności wielu ludzi o prawdziwie lewicowych poglądach społecznych w oddolnych strukturach partyjnych i młodzieżówkach. Jest w interesie i SLD, i wszystkich polskich pracowników zrozumienie prawdziwego sensu działań polskiej hierarchii kościelnej, a następnie odpowiedzenie na nie. Bo to od społeczeństwa zależy, czy Polska ostatecznie uformuje się jako państwo wyznaniowe, czy też nie.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing