Zakazane dzieci? Drukuj Email
Napisał(a): Natalia [socjalizm.org]   
18.05.2008.

 Wydawać by się mogło, że młody katolik ma proste życie. Daje na tacę, modli się, znowu daje na tacę. W odpowiednim czasie spotyka przeznaczonego sobie drugiego młodego katolika, z którym chodzi pod rękę do kościoła i gdy nikt nie widzi daje buzi w policzek. Potem obydwoje zapisują się na nauki przedmałżeńskie poczym przed księdzem, rodziną i bogiem przysięgają sobie wieczną miłość. Praktycznie zaraz po wymienieniu się obrączkami powinni zacząć starać się o nowego członka parafii. Tylko co wtedy, gdy po dziewięciu miesiącach nie widać efektów starań? A co, gdy po jeszcze kolejnych dziewięciu nadal nic nie wskazuje na to, że parafia się powiększy? No, to teraz młodzi katolicy już tak prosto nie mają, bo mogą liczyć tylko na cud.

Technologia in-vitro mogłaby rozwiązać ich problem. Jeżeli obydwoje są płodni, ale z jakiś powodów nie mogą w sposób naturalny doprowadzić do zapłodnienia, to metoda zapłodnienia pozaustrojowego byłaby w stanie im pomóc. Od kobiety pobranoby komórki jajowe, które zapłodnionoby pozaustrojowo nasieniem przyszłego ojca. Spośród wszystkich wybranoby jeden embrion i wszczepiono go kobiecie prosto do macicy w znieczuleniu ogólnym. Mniej więcej na tym etapie Kościół katolicki dopatruje się złamania V przykazania. Według kościoła połączone ze sobą dwie komórki (męska i żeńska) to już człowiek. Prawdopodobnie posiada już duszę i jest bożym dzieckiem.  
 
Kościół chyba za daleko poszedł w swoich interpretacjach. Jako instytucja żądna władzy, uważająca się za jedynego sprawiedliwego sędziego tego świata, zabiera młodym parom szansę bycia rodzicami. I to nie tylko katolickim. Kościół doszedł już nawet do takiego momentu, w którym zaprzecza sam sobie. Z jednej strony chce, aby dzieci rodziło się jak najwięcej i mówi stanowcze „nie” antykoncepcji, aborcji i jakiejkolwiek edukacji seksualnej, a z drugiej, zabrania stosowania zapłodnienia in-vitro, które dla niejednej pary byłoby okazją do posiadania własnego potomka.

Państwo także ma w nieszczęściu tych rodzin swój udział. Niczym potulny baranek pod naciskiem kościoła nie refunduje in-vitro, na które nie stać nie więcej niż 25 tysięcy rodzin rocznie. Problem  był już niejednokrotnie nagłaśniany przed media, jednak wcześniejsze próby przeciwstawienia się Kościołowi spełzły, jak to zwykle bywa, na niczym.

Katolicy będą prawdopodobnie czekać na cud, który nigdy się nie zdarzy, za to w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Szkoda tylko, że ‘swoje’ wartości uznają za jedyne poprawne, do których powinni stosować się wszyscy ludzie.

Jedynym sensownym wyjściem byłoby jak najszybsze zerwanie więzi pomiędzy państwem a Kościołem i zlikwidowanie ogromnych wpływów kleru na kształt polskiego prawa. Póki co ludzie niewierzący (lub innej wiary) są zmuszeni do życia według zasad Kościoła rzymskiego. I to w państwie, które uważa się za wolne i świeckie. Coś tutaj jest nie tak, i trzeba to jak najszybciej zmienić.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing