Gwardia Ludowa Drukuj Email
Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org]   
28.12.2007.

„My ze spalonych wsi, my z głodujących miast, za głód, za krew, za lata łez już zemsty nadszedł czas!” – od tych jakże wymownych słów rozpoczyna się Hymn Gwardii Ludowej. Ludzie[1], którzy sformułowali jego tekst, stworzyli organizację, która nie ulękła się potęgi tysiącletniej Rzeszy, trzystu faszystowskich batalionów, inwestycji oświęcimskich i „generalnego planu Wschód”. Partyzanci z GL dokonali jednak czegoś jeszcze – udało im się pokazać, że odrodzona Polska wcale nie będzie musiała iść w kierunku niesprawiedliwości społecznej i wyzysku pracy najemnej przez kapitał.

Upadek wiary w zwycięstwo


Sytuacja w Polsce wiosną 1942 była daleka od tej, którą znamy z podręczników historii. Nasz kraj nie był wtedy opanowany przez kryjących się w lasach żołnierzy polskich, dumnie odpowiadających zamachami na egzekucje. Był to raczej teren zamieszkiwany przez ludzi przestraszonych, obojętnych i bezsilnych wobec sukcesów hitlerowskiej machiny wojennej. A te – trzeba to przyznać otwarcie – były w owym czasie doprawdy zdumiewające i dużo łatwiej jest je wymienić, niż ocenić. Od objęcia władzy przez Hitlera do 1939 roku III Rzesza wchłonęła Austrię, Sudety, Czechy, Kłajpedę, Słowację, a potem – już w łunach pożarów – Polskę, Danię, Norwegię, Holandię, Belgię i - ku powszechnemu zdumieniu - Francję. Później przyszła klęska Anglików pod Dunkierką, a następnie upadły Jugosławia, Grecja, Kreta… Z Niemcami pokojowo kolaborowały Węgry, Włochy, Rumunia i Bułgaria. Następnie doszło do desantu w Afryce, porażki Anglików w Cyrenajce, aż wreszcie zaskakujących swym ogromem klęsk ZSRR. W krótkim czasie upadły Mińsk, Kijów, Rostów, a wojska Hitlera docierały do Moskwy, Leningradu i Kubania. Rommel w Afryce rwał ku Aleksandrii. I wreszcie nowa – Pearl Harbor.

W tym czasie pozbawiony praw obywatelskich Polak był dokładnie informowany o wszystkich wiktoriach Niemców, bowiem szczekaczki dosłownie zachłystywały się triumfalnymi komunikatami. Gdy więc uświadamiamy sobie siłę oddziaływania nazistowskiej propagandy, która te wszystkie fakty dodatkowo koloryzowała, bierność i zobojętnienie w polskim społeczeństwie przestaje dziwić. Generalny gubernator Hans Frank pod koniec 1941 chwalił w Berlinie „lojalną postawę społeczeństwa polskiego w GG”. Podobnie zresztą oceniał sytuację wydział informacyjny ZWZ, w którego oświadczeniu czytamy: „nie znajdujemy się w pełni nawet w defensywnej pozycji”.[2] Z paraliżu grozy i niewiary we własny wysiłek miały Polaków obudzić dopiero strzały partyzantów Gwardii Ludowej.

Czternastu z jednym karabinkiem

W maju 1942 wyruszał w pole pierwszy „oddział” GL. Składał się on z czternastu ludzi: studenta Politechniki Warszawskiej - Franciszka Zubrzyckiego, robotnika z Targówka - Marcelego Rostkowskiego, trzech robotników i dwóch czeladników z Marymontu, dwóch urzędników i dwóch szesnastoletnich uczniów z Żoliborza oraz trzech żołnierzy radzieckich, którzy zbiegli z niemieckiej niewoli. Jadąc na swą pierwszą akcję, zabierali ze sobą cały „centralny arsenał”, czyli jeden ucięty karabin - „obrzynek”, sześć pistoletów, dwanaście granatów ręcznych własnej roboty, klucze do rozkręcania szyn i piły do ścinania słupów telegraficznych.

Dwa tygodnie później do walki z jedną z największych potęg ówczesnego świata ruszył drugi oddział Gwardii. Było w nim dwóch dąbrowszczaków, czterech gimnazjalistów, szewc, trzech robotników i chłopiec – czternastoletni Czesław Orłowski. Mieli oni jeden ręczny karabin maszynowy, dziewięć pistoletów, nożyce do cięcia drutu oraz linkę stalową. Najwyraźniej na piły do ścinania drutów zabrakło pieniędzy… Nie ma się zresztą co dziwić, bowiem ówczesna drukarnia centralnego organu partyzantów, „Gwardzisty” – jeden powielacz, jeden człowiek oraz dwie dziewczyny do kolportażu – nie miała czym zapłacić komornego za swój „lokal produkcyjny”.[3]

W tym samym czasie podziemie rządowe reprezentowane przez Związek Walki Zbrojnej miało rozbudowane sztaby, okręgi, rejony i zaprzysiężonych ponad 30 tys. oficerów i podoficerów oraz prawie dwa i pół tysiąca zorganizowanych plutonów, zakonspirowanych w terenie. Organizacja ta dysponowała dużą ilością broni. Sam Okrąg Warszawski posiadał sto trzydzieści pięć ciężkich karabinów maszynowych, sto dziewięćdziesiąt ręcznych karabinów maszynowych, ponad sześć tysięcy karabinów, ponad tysiąc pistoletów, siedem i pół tysiąca granatów, siedem działek przeciwpancernych i prawie milion sztuk amunicji strzeleckiej. Mimo to broń ta nie została wydobyta i niszczała we wrześniowych kryjówkach.[4]

Historia przyznała rację

Dziś wiemy, że trud młodych partyzantów nie poszedł na marne. Możemy oczywiście uznać, że ich sukcesy nie były spektakularne, niemniej również dzięki ich zaangażowaniu udało się pokonać III Rzeszę. Gwardia Ludowa potrafiła zadać okupantowi celne ciosy, a także pociągnąć zastraszoną w owym czasie ludność do aktywnej walki. Zadaniem młodych żołnierzy było bowiem nie tylko atakowanie przeciwnika. Mieli oni także pokazać sterroryzowanym wioskom i miasteczkom polskie wojsko, mieli śpiewać żołnierskie piosenki, mieli pokazać, że wszystko jest jeszcze możliwe, że niekoniecznie trzeba ustępować z drogi każdemu napotkanemu  żandarmowi, policjantowi czy po prostu volksdeutschowi.

Rejon, w który wyruszył pierwszy oddział GL, składający się, jak napisano powyżej, z czternastu ludzi, obsadzony był przez 11 batalionów policji niemieckiej, 10 tys. ludzi oraz ponad 16 tys. policji polskiej i ukraińskiej.[5] Garstka gwardzistów wydawała się w tym starciu nie mieć szans. I faktycznie, początki nie były łatwe, jednak za formacją tą stały po prostu prawa historii oraz rozwoju społecznego, silniejsze od praw siły i armat. Sprawiło to, że ta niewielka początkowo organizacja zaczęła stopniowo skupiać ludzi, aż wreszcie stała się Armią Ludową, która liczyła 60 tys. aktywistów[6].

Zresztą historia przyznała rację proletariatowi, ruchowi robotniczemu, partiom socjalistycznym i komunistycznym już dawno. Mieli oni ją i w 1848, i 1871, i w 1905, i w 1917, i w 1937 roku. Słuszność dziejowa była za polskimi komunistami również w latach 1918 – 1920, jednakże okazali się oni bezbronni wobec ówczesnej sytuacji (prawicowa propaganda w owym czasie była bardzo silna, dodatkowo wspomagała ją obecność w kraju marszałka Piłsudskiego). Pamiętać trzeba jednak, że przyznając ruchowi pracowniczemu rację, historia nakazywała jednocześnie mu sobie ją wywalczyć. Wcześniej polski proletariat nie był w stanie osiągnąć sukcesu, choć przesłanek do  rewolucji socjalistycznej było wtedy nie mniej niż w roku 1944. Jednak sam fakt słuszności nie przesądza o zwycięstwie, do niego bowiem potrzebne są jeszcze dwie rzeczy – słuszna linia polityczna dla konkretnego działania w danej sytuacji geopolitycznej oraz ofiarna kadra ludzka, dostatecznie zorganizowana i dostatecznie liczna, aby porwać masy do konsekwentnej realizacji tej linii.

Najgłośniejsze akcje Gwardii Ludowej

9/10 września 1942 – rozbicie więzienia w Kraśniku i uwolnienie kilkudziesięciu więźniów.

7 listopada 1942 – atak na obóz pracy w Janiszowie, likwidacja jego komendanta i uwolnienie prawie czterystu więźniów żydowskiego pochodzenia (część z nich dołączyła do GL).

28 listopada 1942 – rozbicie obozu pracy w Zakrzówku i uwolnienie ponad 100 więźniów.

6 – 8 grudnia 1942 – trzydniowa bitwa oddziału dowodzonego przez „Fiodora” z silną niemiecką ekspedycją karną wspieraną przez artylerię, samochody pancerne i samoloty. Partyzantom udało się przebić z okrążenia.

7 sierpnia 1943 – całodniowa walka z siłami SS, Wehrmachtu i żandarmerii pod Zabudziskami. Partyzanci przebili się z okrążenia.

24 października 1943 – całodzienna walka z hitlerowską obławą na Diablej Górze. W nocy partyzanci przebili się z okrążenia.

Dziedzictwo młodych partyzantów

Mimo, iż od opisywanych wydarzeń minęło już ponad 60 lat, lewica w naszym kraju nadal znajduje się w bardzo poważnym kryzysie. My jednak nie musimy już obawiać się strzałów, a jedynie zalewającej nas zewsząd prawicowej, liberalnej propagandy. Jednak mając na uwadze fakt, że działający przed nami socjaliści umieli nie tylko stawiać czoła hitlerowcom, ale także próbowali porwać masy do walki o wolność i sprawiedliwość, możemy spoglądać w przyszłość z optymizmem. Tak jak wtedy młodzi partyzanci, tak i my dzisiaj stajemy w opozycji do wszelkich prawicowych czy nacjonalistycznych nurtów, które mają nie tylko poparcie społeczne, ale także rozbudowane struktury i środki finansowe. Jednak, jak pokazała historia, to lewica zawsze miała rację. I ma ją nadal. Tak więc tylko od nas zależy, czy uda nam się zmienić świat na lepsze.

Objaśnienia:
1. Autorką „Hymnu…” była Wanda Zieleńczyk.
2. Oświadczenia Hansa Franka i ZWZ pochodzą z książki pod tytułem „O wojnie w podziemiu” (Maria Turlejska, 1959).
3. Informacje te pochodzą głównie z książki pod tytułem „Oddziały Gwardii i Armii Ludowej w Obwodzie Warszawskim” (ppłk mgr Józef Garas, 1960).
4. Informacje te pochodzą z książki pod tytułem „Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej” (1950).
5. Informacje te pochodzą z książki pod tytułem „O wojnie w podziemiu” (Maria Turlejska, 1959).
6. Informacja pochodzi z książki pod tytułem „Najnowsza Historia Polityczna Polski", (2000).
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing