Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty
Ze szczytu na dno Drukuj Email
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]   
10.06.2007.

Niewiele jest lepszych dowodów na władzę pieniądza nad współczesnym światem niż grupa G8. Siedem najbardziej uprzemysłowionych krajów świata i Rosja decydują we własnym gronie o tym, czym w najbliższym czasie zajmą się Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i Światowa Organizacja Handlu, czy warto zawracać sobie głowę ochroną środowiska, które kraje zaliczyć do wrogów demokracji, kogo i co teraz poddać kapitalistycznej eksploatacji, no i wreszcie – jakie efektowne obietnice złożyć, by opinia publiczna nadal wierzyła, że ósemka przedstawicieli krajów koncentrujących w swoich rękach 65% światowego kapitału to obrońcy demokracji i porządku, którym zależy na szczęściu całego świata.

Tegoroczny 33. szczyt G8 w Heiligedamn wywoływał emocje, zanim jeszcze się rozpoczął. Tradycyjnie spotkanie ośmiu niekontrolowanych przez nikogo przywódców stało się okazją do mobilizacji środowisk alterglobalistycznych - kilkudziesięciu tysięcy ludzi z różnych krajów, w różnym wieku, wysuwających wspólne żądania sprawiedliwości społecznej – od działaczy antywojennych i walczących z AIDS poprzez związki zawodowe po grupy ekologów. Dla jednych protesty w Rostocku były możliwością przedstawienia żądań społecznych przywódcom i skłonienia ich do zwrócenia uwagi na oczekiwania zwykłych ludzi, inni kontestowali samą ideę szczytu jako antydemokratyczną i będącą popisem hipokryzji bogatych. Większość protestów była przeprowadzana pokojowo, poprzez przemarsze, wiece i blokady. Tylko niewielkie grupy uczestników manifestacji pierwsze atakowały policjantów. Oczywiście całe wydarzenie stało się dla oficjalnych mediów znakomitą okazją do ukazania alterglobalistów jako ludzi co najmniej tak niebezpiecznych, jak islamscy fundamentaliści, atakujących dla samej radości bicia niczemu niewinnych policjantów, a w dodatku uparcie niedostrzegających głębokiego humanitaryzmu postanowień G8. Podkreślano ilość rannych stróżów prawa, przemilczając fakt, że jeszcze więcej poszkodowanych było po drugiej stronie barykady. Zaś wszyscy podejrzani o agresję byli sądzeni w trybie przyspieszonym. W kilku wypadkach zastosowano nawet areszt prewencyjny.

Szeroko reklamowanym “przełomowym osiągnięciem” szczytu jest tzw. komunikat, nikogo niewiążący dokument, w którym przywódcy ośmiu krajów zadeklarowali chęć zredukowania światowej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Żadne konkrety oczywiście nie padły (w tej kwestii odbędą się jeszcze dodatkowe spotkania ministrów zdrowia), może poza stwierdzeniem, że za 50 lat wydzielanie się tego gazu ma być mniejsze o połowę. Czyżby wielki kapitał zauważył, jak drastycznych zmian zdążył już dokonać w środowisku naturalnym i że tak dalej zwyczajnie być nie może? Chyba jednak niezupełnie, skoro propozycja prezydenta Francji Sarkozy’ego, by podpisać w tej materii dokument wiążący przepadła. Łatwo się domyślić, że dzięki protestom George’a Busha, który w dodatku oznajmił, że USA zredukują u siebie emisję szkodliwych gazów dopiero wtedy, gdy o środowisko zaczną się też troszczyć Chiny i Indie. Innymi słowy: obiecać można, ale konkurencyjność gospodarcza przede wszystkim. Zresztą nawet i ta deklaracja amerykańskiego prezydenta poprzedzona była długimi wahaniami, wykrętnymi wypowiedziami nt. udoskonalania globalnej ochrony środowiska oraz zarzekaniem się, że tego rodzaju decyzji nie można podejmować bez konsultacji w szerszym gronie międzynarodowym. Szkoda, że przy tej okazji Bushowi nie przyszło do głowy zakwestionować samej formuły grupy G8, często podejmującej decyzje o znaczeniu na tyle doniosłym, że ich skonsultowanie z krajami, których one dotyczą, byłoby całkiem na miejscu... Najprawdopodobniej dokumenty z Heiligendamn spotka los Protokołu z Kioto, podpisanego przez Stany Zjednoczone – lecz nieratyfikowanego.

Dalej. Kraje wysoko rozwinięte bohatersko zgodziły się podzielić swoje zyski z głodującą Afryką i wielkodusznie będą przekazywać na ten kontynent o 50 mld dolarów więcej. Dalsze 60 mld zostanie przeznaczone na badania nad HIV i malarią. Pięknie brzmi, prawda? Tyle że ponownie to zobowiązanie ma wszelkie szanse pozostać zwykłą obiecanką. Nie podpisano żadnych wiążących dokumentów, nie wiadomo, kto wymienioną kwotę przekaże i skąd ją właściwie weźmie, toteż nawet Financial Times przyznaje, że najprawdopodobniej nic z tej pomocy nie będzie. Ale obrońcy neoliberalizmu dostali kolejny argument “potwierdzający”, że kraje bogate głęboko martwią się o umierających z głodu i na AIDS gdzieś w Afryce i ochoczo tym ludziom pomagają, tyle że Afrykanie są leniami i nieudacznikami i nie umieją tej pomocy odpowiednio wykorzystać. Czy trzeba dodawać, że w związku z tym sami są sobie winni? Dodatkowo kraje G8 uzależniły swoją pomoc dla Afryki od tego, czy jej kraje będą strzec wartości demokratycznych. Poprawniejszym określeniem byłoby chyba: “wartości” wolnorynkowych. Czyli będą dalej zgadzać się na eksploatację swoich złóż naturalnych przez zagraniczne koncerny, nigdy nie dostaną szansy na prawdziwy rozwój gospodarczy i społeczny, a w zamian od czasu do czasu dostaną od G8 trochę grosza (albo i nie!). Niezwykłej zaiste pomocy udziela Północ Południu. Rzecz zaczyna nabierać nawet cech groteski, jeżeli weźmiemy dodatkowo pod uwagę dane zgromadzone przez międzynarodowe organizacje humanitarne. Wynika z nich, że w czasie szczytu w 2005 r., na którym również wiele dyskutowano o walce z biedą, również obiecywano podniesienie pomocy o 50 mld dolarów, a nawet zapowiadano, że w 2010 r. zjawisko biedy w Afryce odejdzie do historii. Dodatkowe pieniądze jednak się nie znalazły...

Sporo dyskutowano też o krajach zwanych rozwijającymi się. Zwłaszcza Angela Merkel wypowiadała się za włączeniem pięciu “gospodarek wschodzących” (RPA, Brazylia, Chiny, Indie, Meksyk) do struktur G8 i zinstytucjonalizowania spotkań szczytu. Instytucjonalizacja wiele zapewne nie zmieni. Po prostu powstanie jeszcze jeden organ z pięknie brzmiącą deklaracją programową, dzielnie wspierający interesy światowego kapitału. A “gospodarki wchodzące” lepiej zawczasu obłaskawić, niż zyskać wolnorynkowego przeciwnika. No i co za wspaniały efekt propagandowy – okazuje się, Stany Zjednoczone wcale nie dążą do władzy nad światem, jak się im złośliwie przypisuje! Zamiast tego wspierają inne liberalne demokracje na słusznej drodze powszechnego bogacenia się... Z tym łączyło się ubolewanie na niedostateczną jeszcze wolność gospodarczą na świecie i apel do WTO, by robiła wszystko co się da w celu zniesienia ostatnich barier w handlu międzynarodowym. W końcu wieloletnie doświadczenia wskazują, że takie działanie to najlepsza recepta na wysokie zyski... dla wielkich koncernów.

Trudno się dziwić temu, że obserwujący szczyt działacze organizacji lewicowych i humanitarnych byli dalecy od zachwytu. “To zwykła farsa” – komentowali niektórzy z nich. Przypominano, że podobne obietnice regularnie padają zarówno na spotkaniach G8, jak i na sesjach ONZ tylko po to, by zamydlić oczy opinii publicznej. W końcu już kilkakrotnie G8 przedstawiało plany walki z nędzą i epidemiami na najbliższe lata. Na początku XXI wieku obiecywano, że dzięki globalizacji kraje afrykańskie rozwiną się na tyle szybko, że w 2005 nędza milionów odejdzie do historii. Od tego czasu sytuacja pogorszyła się, w dużej mierze przez chciwość koncernów z Północy, jednak kraje G8 powielają w kółko swoje stare obietnice.

Lepszy świat jest możliwy. Jednym z elementów świata współczesnego, które się w tym lepszym już nie pojawią, będzie grupa G8. Gdyż naszym celem i zadaniem powinien być świat bez wyzysku, w którym nie będzie już umierającego z głodu Południa i bajecznie bogatych oligarchów Północy. Obietnice polityków z Heiligendamn nigdy nie zostaną wprowadzone w życie, gdyż ich realizacja godziłaby w zyski posiadaczy. Ideały lewicowe to jedyna alternatywa naprawdę gwarantująca wolność i równość dla wszystkich.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing