|
W dziale nasi autorzy znajdują się krótkie notki biograficzne redaktorów oraz współpracowników strony socjalizm.org. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Francja na rozdrożu |
|
|
| Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org] | |
| 23.11.2007. | |
|
W 1995 r. francuscy pracownicy zdołali drogą potężnego strajku skutecznie przeciwstawić się odebraniu im praw do wcześniejszych emerytur. W 2006 r. kolejna fala protestów uniemożliwiła premierowi de Villepinowi wprowadzenie nowych zasad zatrudniania. Na przełomie października i listopada 2007 r. Francja stała się areną kolejnej batalii między pracą a kapitałem.
Jej dotychczasowy przebieg nie wróży jednak dobrze zatrudnionym w sektorze transportu, walczącym o to samo, co dwanaście lat wcześniej. Trwające od 15 listopada strajki w transporcie publicznym aglomeracji paryskiej zdają się wygasać. Początkowo w protestach uczestniczyło ľ ogółu zatrudnionych, uzyskiwali oni także społeczne poparcie. Dziś tylko 22% pracowników odmówiło podjęcia swoich obowiązków. Taki obrót sprawy, choć pozornie niemożliwy w kraju o tak wspaniałej tradycji związkowej jak Francja, jest w rzeczywistości logiczną konsekwencją zachodzących nad Sekwaną procesów i poważnym ostrzeżeniem dla całego ruchu pracowniczego. Problemy francuskich pracowników nie zaczęły się wraz z dojściem do władzy Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) oraz objęcia prezydentury przez jej przywódcę, Nicolasa Sarkozy'ego. Demontaż francuskiego modelu socjalnego to główne hasło miejscowych neoliberałów co najmniej od kilkunastu lat. Sarkozy, baczny obserwator klęski Dominique'a de Villepina, przygotował się dalece staranniej do starcia ze związkami zawodowymi. W kampanii i już po wyborczym zwycięstwie zdołał wykreować się na polityka, jakiego Francuzi cenią najbardziej – odważnie głoszącego swoje poglądy (nawet jeśli chwilowo są niepopularne), zdecydowanego przy ich realizowaniu, a przy tym kładącego duży nacisk na wartości narodowe i mityczną już wielkość Francji. Sarkozy zręcznie stworzył „wroga ludu” w postaci imigrantów, a głównym źródłem problemów Francji uczynił rozbudowane wydatki socjalne. Dorzucił do tego kilka sloganów nt. zbawiennego wpływu konkurencji i promowania ludzi, którzy chcą coś w życiu osiągnąć... i na podstawie tych haseł nie tylko doszedł do władzy, ale również utrzymuje niezłą popularność. Tę sprawdzoną metodę Sarkozy wykorzystuje również obecnie. Nawet w momentach największych komunikacyjnych problemów zachowywał pewność siebie, eksponował wiarę w swoje „ideały” i odmawiał jakichkolwiek ustępstw, powtarzając w kółko, że reformy są przeprowadzane „dla dobra Francji” (czyli używając najpowszechniejszego nad Sekwaną politycznego sloganu). Nie w tym jednak tkwi cały sekret jego sukcesu. Precyzyjnie zbudowany wizerunek prezydenta opiera się na podstawach nader prymitywnych. Populistyczne hasła mogły odnieść skutek tylko pod jednym, kluczowym warunkiem – braku solidnej politycznej alternatywy. Stworzenie takowej zdawałoby się być naturalnym zadaniem dla Partii Socjalistycznej i Francuskiej Partii Komunistycznej. Tymczasem obydwie te formacje zawodzą na całej linii. FPK ograniczyła swoją aktywność do krytykowania rządu i prezydenta na łamach prasy. PS – pierwsza parlamentarna siła opozycyjna – zachowuje się w sposób jeszcze bardziej oburzający, nazywając niektóre antysocjalne pomysły – w tym projekt zniesienia możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę - „paradoksalnie sprawiedliwymi” (sic!). Wydawałoby się, że lewica francuska, przy okazji pierwszych od czasów wyborów tak wielkich protestów masowych przypomni sobie o roli, jaką odgrywała jeszcze w czasie protestów przeciw CPE. Jest wręcz odwrotnie. Im agresywniej wypowiada się Sarkozy przeciwko pracownikom, tym słabszą napotyka opozycję ze strony lewicy. Dochodzi do sytuacji, w której przywództwo Partii Socjalistycznej wzywa strajkujących do zakończenia protestu, bo w takich warunkach nie da się usiąść do rozmów z rządem. Aby dostrzec absurdalność tego twierdzenia, nie trzeba być marksistą. Wystarczy zwykłe logiczne myślenie. Rząd posiadaczy nie będzie rozmawiał z pracownikami słabymi, dobrowolnie rezygnującymi z przysługujących im praw do protestowania. Takim pracownikom rząd ten odbierze pozostające im jeszcze uprawnienia, cały czas głosząc piękne hasła o działaniu na rzecz dobra powszechnego. Sarkozy zupełnie świadomie poszedł na konfrontację ze związkami zawodowymi transportowców. Ma on dobrze w pamięci Margaret Thatcher, która w 1984 r. świadomie sprowokowała konflikt z górnikami i mimo ich dłuższego strajku zdołała przeforsować antypracownicze postulaty. Jego strategia jest prosta: zniszczyć najważniejsze filary francuskiego modelu socjalnego, zanim francuski ruch związkowy po wieloletnim rozbiciu na nowo się skonsoliduje, zanim ludzie zrozumieją, ile tak naprawdę są warte piękne słówka. Odebranie możliwości przechodzenia na niższą emeryturę po tak głośnym strajku nie może ponadto pozostać bez wpływu na morale pracowników. Każda klęska ruchu pracowniczego odbija się negatywnie w jego świadomości i zniechęca do podejmowania kolejnych prób sprzeciwu wobec establishmentu. Niebagatelne znaczenie ma również fakt zawłaszczenia mediów przez rządową wersję wydarzeń. Sarkozy przekonuje coraz szersze kręgi społeczne, że protestujący są „uprzywilejowaną kastą”, która w rzeczywistości tylko szkodzi ogółowi pracowników i przeszkadza im w uzyskaniu podwyżek. Takie przekonanie zaszczepił nawet niektórym przedstawicielom związków zawodowych innych profesji – uwierzyli oni, że odcięcie się od pracowników paryskiego metra pomoże im w obronie własnych praw. Takie podejście we Francji, kraju, który zawsze był przykładem pracowniczej solidarności, szczególnie niepokoi. Brak ideowego kierownictwa lewicowego, zdolnego do dialektycznej analizy społecznej, razi w oczy. Dlatego budowa realnej alternatywy wobec poczynań Sarkozy'ego jest palącą koniecznością. Zmarnowanie owoców wieloletniej walki francuskich pracowników o godne życie byłoby – nie tylko z marksistowskiego, ale i czysto humanistycznego punktu widzenia – po prostu zbrodnią. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| LabourStart PL |
| Strona startowa kadego zwizkowca. |
|
|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |