|
W dziale nasi autorzy znajdują się krótkie notki biograficzne redaktorów oraz współpracowników strony socjalizm.org. |
| Francja: w lewo zwrot! |
|
|
| Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org] | |
| 14.12.2008. | |
|
15% uczestników kongresu Francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) opowiedziało się za socjalistycznym programem działania napisanym przez działaczy skupionych wokół gazety „La Riposte”. W wyborach przewodniczącego Partii Socjalistycznej (PS) zwyciężyła kojarzona z lewym skrzydłem Martine Aubry. Obydwa wydarzenia jednoznacznie wskazują, że przewidywana przez lewicę radykalizacja zdegenerowanych partii masowych nie jest melodią przyszłości, ale procesem, który rozgrywa się na naszych oczach. Światowy kryzys finansowy odbił się we Francji szerokim echem, tworząc korzystny grunt do nowych wystąpień antyrządowych i zmusił ekipę Sarkozy’ego do poważnego przewartościowania dotychczasowej polityki. Prezydent, walczący dotąd w pierwszym szeregu krucjaty neoliberalnej, nagle zmienił front i stanął dla odmiany na czele zwolenników interwencjonizmu państwowego. Okazało się, ze wieloletnia we Francji tradycja udziału państwa w gospodarce nie tylko nie jest karygodna, ale wręcz przeciwnie – może i powinna być kontynuowana. W czasie kiedy Sarkozy promował swoje nowe poglądy na szczytach europejskich – do spółki zresztą z podobnymi sobie politykami z innych państw Europy – Francuzi również zaczęli poważnie zastanawiać się nad alternatywą, czego najlepszym wyrazem stały się zmiany w partiach socjalistycznej i komunistycznej, uznanych przez tzw. radykalną lewicę za nieodwracalnie zdegenerowane i stracone dla ruchu. Jest prawdą, że PS w ostatniej dekadzie skupiała się raczej na współuczestnictwie w demontażu francuskiego modelu socjalnego niż na obronie pracowniczych uprawnień. Również słusznym jest stwierdzenie, że PCF, systematycznie się biurokratyzująca od końca II wojny światowej, po upadku ZSRR porzuciła nawet hasła związane z teoretycznie głoszoną przezeń ideologią. Obydwie te partie nie straciły jednak swojego masowego charakteru, który zapewnia im wieloletnia – w przypadku PS ponadstuletnia – tradycja działania. Czyni to z obydwu organizacji o wiele poważniejszą z punktu widzenia pracowników opcję polityczną niż hałaśliwe, acz mało liczebne grupy powołujące się na trockizm czy rzadziej alterglobalizm, które są stałym elementem francuskiego krajobrazu politycznego jeszcze od międzywojnia. Pracowników zniechęca nie tylko specyficzny nader język i charakter działania tych grup, ale i zadziwiający niekiedy ich program. Dobrym przykładem jest tutaj mocno rozreklamowana Nowa Partia Antykapitalistyczna, na której czele stoi jeden z bardziej znanych aktywistów francuskiej lewicy radykalnej – listonosz Oliver Besancenot. Program tej organizacji, niedawno w pełni zaprezentowany, to dziwaczna mieszanka haseł „świadomej globalizacji” i apeli do rządu o niezapomnianie o najuboższych. Do tego autorzy jak ognia unikają pojęć, które w najmniejszych choćby stopniu wiążą się z terminologią socjalistyczną. To nader ciekawy, ale i mało oryginalny zwrot polityczny w porównaniu z poprzednią partią Besancenota – Ligą Komunistów Rewolucjonistów i jej założeniami ideowymi, gdzie co zdanie padało odniesienie do trockizmu. Pracownicy zapisani do PS i PCF nie byli obojętni wobec losu tych partii. Nie przyszli oni do nich w celu prostego otrzymania legitymacji – przyszli po odpowiedź na nurtujące ich problemy, związane z codzienną, coraz trudniejszą, sytuacją życiową. Dlatego w PS w czasie wyboru nowych władz partyjnych kojarzona z lewym skrzydłem organizacji Martine Aubry pokonała reprezentantkę chwiejnego ideowo centrum Segolene Rogal. Minister pracy, za czasów której wprowadzony został 35 godzinny tydzień roboczy wygrała z byłą kandydatką na prezydenta, która widziała swoją szansę na zwycięstwo w sojuszu z … liberałem Bayrou. Wybór to bardzo znaczący i oznaczający być może powrót do przynajmniej niektórych tradycji lewicowych w PS. Dodajmy, że powrotu takiego, w momencie ogólnej społecznej radykalizacji, wyraźnie domagają się szeregowi członkowie. Z pewnością również po zakończeniu kongresu będą oni starali się wywierać wpływ na nowe kierownictwo. Jeszcze bardziej zdecydowane sygnały dochodzą z partii komunistycznej, gdzie dokument odwołujący się już w tytule do tradycji marksistowskiej uzyskał 15% głosów. Tekst zredagowany przez działaczy skupionych wokół socjalistycznej gazety „La Riposte” przedstawiał jednoznacznie i konsekwentnie lewicowy program, wliczając w to powrót do fundamentalnych wartości pracowniczych, za którymi w 1921 opowiedzieli się założyciele partii – sami robotnicy, którzy postanowili zerwać z socjaldemokratycznym kierownictwem SFIO (poprzedniczki PS) i oprzeć swoją partię na bardziej zdecydowanych podstawach. Dodajmy, że projekt ten, w odróżnieniu od dwóch alternatywnych dokumentów, propagowany był jedynie wysiłkiem jego autorów i sympatyków. Nie zyskał żadnych rekomendacji ze strony posłów i senatorów PCF czy też samych liderów partyjnych. Uzyskany wynik w tej sytuacji, umieszczony w pełnym kontekście, musi imponować jeszcze bardziej i potwierdzać tendencje, które lewica przewidywała od dawna. Zgodnie z procedurami demokracji wewnątrzpartyjnej przedstawione poparcie – widoczny znak aktywizacji i radykalizacji dołów partyjnych – miało przełożyć się na obecność przedstawicieli lewego skrzydła PCF w najwyższych organach partyjnych. 10 grudnia okazało się jednak, że reprezentantów La Riposte w Radzie Krajowej nie będzie – bo tak zdecydowała komisja ds. kandydatur, mimo wcześniejszego wstępnego przyjęcia zaproponowanych osób przez kongres. Nieudolność formalnego uzasadnienia tej decyzji wybitnie słabo ukrywa prawdziwą motywację biurokracji PCF. Po wcześniejszych przypadkach usuwania z partii za otwartą deklarację sympatii marksistowskich (rzekomo zdradzającą tendencje totalitarne i wrogie oficjalnej doktrynie „eurokomunistycznej”) teraz została zablokowana obecność osób o podobnych poglądach w organach kierowniczych. Biurokracji niepotrzebna jest bowiem żadna alternatywa – biurokracja pragnie zachować swoje wpływy, a równocześnie utrzymać w porządku szeregowych członków. Łatwo sobie wyobrazić, jaka musiała być reakcja gremiów biurokratycznych na tysiące głosów oddane za marksistowskim dokumentem La Riposte. Odmowa zagwarantowania czterech miejsc w Radzie Krajowej jest tylko jej logiczną konsekwencją. Oddolna radykalizacja mas to zjawisko, którego biurokracja najbardziej się obawia – i zarazem zjawisko społeczne o największych potencjalnych konsekwencjach. Oczywiście to, co już wydarzyło się we francuskich partiach oficjalnej lewicy, to dopiero początek procesu. Kryzys gospodarczy i polityka rządu muszą zebrać swoje żniwo. Pracownicy domagają się alternatywy. Od konsekwentnej lewicy mogą ją otrzymać. I właśnie prezentacja tej politycznej oferty, protestu przeciw neoliberalizmowi i nędzy, a nie zdobycie stanowisk organizacyjnych, było celem napisania dokumentu La Riposte. Pierwsze oznaki buntu już widzimy. Walka toczy się dalej. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |