Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty
Rak kończy się zgonem Drukuj Email
Napisał(a): Grzegorz Szymański [SLD - Zielona Góra]   
24.01.2007.

Do groźnych patologii, toczących jak ten rak Sojusz Lewicy Demokratycznej, należy przede wszystkim przenoszenie i kultywowanie tradycji niedemokratycznych, wbrew założeniom demokratycznego statutu. I tak gdzieniegdzie w SLD istnieją podziały rodem ze średniowiecza, polegające na koegzystowaniu grup wasali skupionych wokół różnych suzerenów, którym podarowuje się instrukcje wyborcze, jak mają wewnątrz głosować i czyją wizję realizować. Przypomina to „praktykę śpiochów”, którzy są w partii usypiani, a w chwili potrzeby ambitnego osobnika stawiani na nogi, by go wspomóc. Kiepska masowość. Szczególnie widoczna jest to praktyka przed Zjazdami i ustanawianiem delegatów. Zwyczaj ten być może został odziedziczony po baronach, a pokutuje pośród szeregów działaczy na najniższych szczeblach drabiny organizacyjnej. Co ważne, nie wszyscy przynależą do gron wzajemnej adoracji, bo jest gros ludzi, którzy po prostu nie mają konkretnej wizji i ich w tym wszystkim najbardziej szkoda. Kierują nimi najlepsze chęci, ale brak wyraźnego przewodnictwa opartego na wartościowych, energicznych, nowocześnie myślących ludziach, których można poprzeć, prowadzi do tego, że partia pogrąża się w marazmie grupy kolegów, za który partia została już raz oceniona przez wyborców. Nisko.

Inną patologią jest mało klarowny system nagradzania społecznej pracy ludzi i nie mam tu na myśli drogi karierowicza, a wręcz przeciwnie - ludzki punkt widzenia. Człowiek, który nie widzi szans na rozwój, szybko się wypala i staje się frustratem, a jeśli partia, czyli poszczególni zastani ludzie, nie są w stanie tego dostrzec albo, co bardziej prawdopodobne, celowo nie widzą, to pozostaje tylko uronić łzę nad kondycją takiej lewicowej partii, która powinna być najbardziej wrażliwa społecznie. Świadczyć o tym może brak trwałej więzi pomiędzy starszymi i młodszymi działaczami, często zmuszonymi do zarobkowej emigracji, którzy zostawiają ten cały folwark starszym. Niektórym starszym chyba właśnie na tym zależy, aby nikt nie mieszał się w „ich sprawy”. Ciekawe jak długo tak pociągną? Działanie, poświęcanie swego czasu, zdrowia i nawet czasem własnych pieniędzy prowadzi często w ślepy zaułek. Nie chodzi tu o jałmużnę w postaci etatów po ewentualnie wygranych wyborach, ale o elementarny szacunek do współpracowników, którego czasem brak. Wspierani ludzie, gdy osiągną sukces zaczynają brylować w świecie, do którego dostali się z czyjąś pomocą, zapominając o swoich dawnych współpracownikach i o tym, co uczyniło ich tymi wybranymi, szczególnymi powiernikami ludzkiego zaufania. Pamięć o kimś nie zawsze musi opierać się na oferowaniu pracy, bo to stanowi potencjalne niebezpieczeństwo powstania kolejnej patologii, ale na pewno nie powinna być spłycana do powierzchownego podziękowania za pomoc w kampanii, co zdarzało się wielokrotnie w historii partii. Pamięć to perspektywy dalszej działalności RAZEM i troska o możliwości pogłębienia współpracy w przyszłości. To budowanie nowej jakości. Biorąc pod uwagę wyborcze hasła, deklaracje i zobowiązania pozostaje tylko skrupulatnie rozliczać poszczególnych działaczy z ich obietnic z pozycji ofensywnych, gdyż obecność w tych samych strukturach przysparza wielu kolegom wstydu. To jest najprostszą drogą do bratobójczej walki. Hipokryzja, powyborcza megalomania i uciszanie niezależnych głosów poprzez "demokratyczne zasady i reguły" traktowane w sposób instrumentalny jest, niestety, standardem. Jeśli to ma stanowić zaczyn nowej lewicy, to osobiście mówię "nie" dla takich metod i braku poszanowania ludzkiej pracy, która, tak samo jak wrażliwość, jest fundamentem lewicowości, a której brakuje tej lichej organizacyjnej klitce, przypominającej blaszany domek rodem z południowoamerykańskiej faweli.

Była taka bajka o trzech świnkach, które zbudowały trzy różne rodzaje domków. Tylko jeden przetrwał próbę wilka. Obawiam się, że domek SLD to wersja słomiana, bez stabilnych fundamentów na przyszłość, a wilków wkoło jest sporo. I powiedzieć trzeba jasno, że „młode wilki” to w tej chwili najmniejszy „problem”.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing