Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Wy-zyskujecie, a polscy pracownicy tracą… Drukuj Email
22.01.2007.

Po wstąpieniu Polski do UE Wielka Brytania i Irlandia stały się miejscem pielgrzymek dla tysięcy polskich pracowników. Wielu z nich jednak, zamiast upragnionego raju na ziemi, trafia wprost do piekła. Piekła XIX-wiecznego kapitalizmu. Często okazuje się, że wyśmiewane przez polskie media związki zawodowe są jedynym aniołem stróżem polskich pracowników.

Cudowny spadek bezrobocia w Polsce nie da się wytłumaczyć w żaden inny sposób, jak tylko poprzez masową wędrówkę pracowników na Zachód. Nikt nie dysponuje dokładnymi statystykami pokazującymi ilu polskich pracowników pracuje za Odrą. Różne, niezależne źródła dostarczają nam jednak wielu informacji o tym, jak pracowników z Europy Wschodniej się traktuje.

Idę do pracy…

Aby dostać się na upragniony Zachód i móc tam „zbijać kokosy” przeważnie należy uciec się do pomocy specjalnych agencji, które pomogą nam znaleźć pracę. Agencje te, oprócz pracy, oferują transport do miejsca pracy, a także zajmują się wynajmem pokoi dla pracowników.

Zasadniczo pojawiają sie tutaj dwa problemy. Pierwszy to wynagrodzenie za pracę (lub jego brak). Drugim natomiast są kwoty odliczane przez agencje na poczet różnego rodzaju usług, takich jak czynsz, transport czy opieka medyczna.

Martin Kramer, w bardzo interesującym raporcie na temat polskich pracowników firmy Grampians Country Food Group, podkreśla, iż płaca minimalna istnieje tylko w teorii, gdyż „pojawia się ona tylko w umowie między firmą a polskim podwykonawcą, który potem obarcza pracowników dodatkowymi obciążeniami wedle własnego uznania”. To jednak nie wszystko: wielokrotnie związki zawodowe pomagają polskim pracownikom, którzy zatrudnieni są za stawkę niższą niż płaca minimalna. Tak właśnie było w przypadku 24-letniego Pawła, który wyjechał do Irlandii pracować na budowie. Związki zawodowe pomogły mu zmienić pracę na lepiej płatną, a teraz pomaga on swym wyzyskiwanym kolegom.

Jednak to nie wszystko. Martin Kramer pisze o pracowniku regularnie opłacającym składki na ubezpieczenie zdrowotne, który mając poważne kłopoty zdrowotne dowiedział się od pracodawcy, że jest to jego problem, a miejsca pracy opuszczać mu nie wolno, chyba że po godzinach. Takie same problemy mają pracownicy z pokojami. Wygórowane opłaty za mieszkania oraz przeludnienie to zjawiska występujące na porządku dziennym. Dodatkowo w opisywanym przykładzie kazano płacić pracownikom po 300 funtów depozytu za mieszkanie. Te 300 funtów, wraz z wynagrodzeniami za pierwsze dwa tygodnie pracy, to pieniądze, których prawdopodobnie nikt z robotników nie zobaczy. Każda próba ich odzyskania kończy się zwolnieniem z pracy.

Zdaniem Elisabeth Lannoo najgorszy jest brak jakichkolwiek informacji. „Rząd irlandzki dopiero niedawno zainteresował się losem polskich pracowników i na poważnie zajął się informowaniem ich o prawach pracowniczych”. Jedyną instancją, która informuje pracowników są związki zawodowe. Na przykład irlandzkie centrale związkowe wydały ulotki w 11 językach nowych krajów członkowskich UE, gdzie szczegółowo przedstawione są minimalne płace dla różnych zawodów.

… ostatni raz

Próba założenia związku zawodowego lub choćby sprzeciwienia się terrorowi panującemu w miejscu pracy przeważnie oznacza natychmiastowe wyrzucenie z pracy… W przenośni i dosłownie. Wielu polskich pracowników po tym jak deklarują chęć protestu przeciwko warunkom pracy w drodze do domu wyrzucanych jest na środku autostrady. Martin Kramer pisze o historii Maćka, który tak właśnie skończył swą pracę w Grampians, po tym jak niepotrzebnie zainteresował się dlaczego w kopercie z jego wypłatą brakuje sporej ilości funtów.

Tak samo skończyli koledzy Pawła, którzy po kilku tygodniach pracy na czarno postanowili poprosić swojego szefa o podpisanie z nimi umowy. Ten oczywiście natychmiast wszystkich wyrzucił z pracy. Teraz są oni absolutnie bezradni, gdyż – wedle prawa – żaden z nich nie podjął pracy. Kramer pisze także o szczególnie bulwersujących przypadkach, gdy agencje rekrutacyjne powiązane są z lokalną policją. Opowiada on historię pewnej kobiety, która po tym jak wyrzucono ją z pracy prosto na bruk wezwała policję, która jednakowoż nie zareagowała na jawne łamanie prawa, wystosowując jednocześnie bezzasadne oskarżenia w stosunku do bezradnej i pozbawionej pracy kobiety.

Rola związków zawodowych

Okazuje się, iż jedynymi sprzymierzeńcami imigrantów we Wielkiej Brytanii i Irlandii są związki zawodowe. Tylko te instytucje bowiem potrafią działać ponad wszelkiego rodzaju podziałami, czy to religijnymi czy etnicznymi, na korzyść pracowników – zarówno angielskich, jak i irlandzkich czy polskich.

Wszędzie, gdzie polskim pracownikom udało się wywalczyć godne warunki pracy kluczową rolę odegrały związki zawodowe. W Irlandii i Wielkiej Brytanii związki same szukają nielegalnie zatrudnionych imigrantów i oferują im pomoc materialną i poradę prawną. Powstają nawet specjalne oddziały związków zawodowych, które mają za zadanie pilnować przestrzegania praw pracowniczych wśród imigrantów.

Udzielana pomoc spotyka się często z nadspodziewanie pozytywnymi reakcjami. Martin Kramer pisze o grupie polskich pracowników, którzy gdy tylko dowiedzieli się o tym jak działają związki zawodowe w Anglii zaczęli pytać się jak mogą pomóc w ich walce. Paradoksalnie dla tych ludzi dopiero wyjazd na wyspy jest dowodem na to jak bardzo fałszywa jest antyzwiązkowa propaganda rodzimych mediów.

Walka ponadnarodowa

Opisane powyżej dramatyczne historie polskich pracowników szukających powodzenia na Zachodzie mogą skłonić do kilku refleksji. Wiele się mówi o tym, iż imigracja jest przyszłością państw Europy. To dzięki imigrantom, jak twierdzi wielu uznanych „ekspertów”, dochód narodowy Europy rośnie szybciej. Martin Kramer, pisząc o Grampians, podkreśla, iż w wielu fabrykach tej firmy polscy pracownicy – źle opłacani i pozbawieni praw związkowych – stanowią już większość. Ich zatrudnianie jest łatwym sposobem na likwidację układów zbiorowych i praw pracowniczych wywalczonych przez brytyjski ruch związkowy.

Okazuje się więc, iż wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej nie bazuje na innowacji technologicznej czy inwestycjach, lecz na stałym obniżaniu standardów, praw pracowniczych i zabezpieczeń społecznych. Polscy imigranci w Wielkiej Brytanii czy Irlandii są częścią znacznie szerszego zjawiska . W całej Europie prowadzona jest agresywna ofensywa antyzwiązkowa i antypracownicza. Pracownikom odbiera się prawa do emerytur, świadczeń społecznych, opieki zdrowotnej… Ideologię europejskich elit finansowych można streścić słowami: „pracuj póki nie padniesz”. Jest to nawrót do stanu sprzed 100 lat, do najbardziej drapieżnego, dzikiego kapitalizmu. Od systemu tego nie ma ucieczki. Jak podkreśla Bartek Jaśkiewicz, inny oszukany imigrant, „Obiecywano mi 1200 funtów płacy i ładne mieszkanie, a w rezultacie zarabiałem tyle, co w Polsce i mieszkałem w warunkach gorszych niż w kraju”.

Temu niebezpiecznemu trendowi jako jedyni przeciwstawiają się europejscy związkowcy. Oni bowiem doskonale rozumieją, że pracownicy – by przeżyć – muszą pomagać sobie. To lewica i związki zawodowe konsekwentnie propagują ideę wspólnej walki o prawa pracownicze na skalę międzynarodową. Razem jesteśmy w stanie dokonać przełomu, zarówno w Wielkiej Brytanii, Irlandii, jak także i w Polsce.  
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing