Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Wędrówki ludów XXI wieku, czyli o emigracji zarobkowej Drukuj Email
15.04.2007.
 
Zjawisko emigracji zarobkowej nie jest nowe. W przypadku pracowników z tej części świata znane jest ono od co najmniej stu lat. Na przełomie XIX i XX wieku zdesperowani Polacy, Ukraińcy, Czesi i inni mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej osiedlali się w USA i innych, wyżej rozwiniętych krajach. Emigracja była smutną koniecznością. Dzisiaj historia się powtarza. Jest to, jak zwykle w takich przypadkach, farsa, tym bardziej, że to samo, negatywne zjawisko próbuje się sprzedać w zupełnie innym opakowaniu.

Propaganda wolnego rynku

Od 1989 roku jesteśmy świadkami zmasowanego ataku propagandy wolnorynkowej. Wszelkie, nawet najbardziej patologiczne, przejawy kapitalizmu przedstawiane są nam w dobrym świetle. Tak samo sprawa ma się z emigracją zarobkową. To, co do tej pory było smutną koniecznością, teraz staje się szansą na awans społeczny, przejawem otwarcia na świat i chęci zdobywania nowych doświadczeń i – oczywiście co najważniejsze – wpisów do CV. Tej dziwacznej nowomowie udało się odwrócić kota ogonem i sprawić, że większość z nas naprawdę w nią wierzy. 

Zupełnie tak samo dzieje się z różnymi innymi przejawami charakteryzującymi obecny porządek ekonomiczno-społeczny. Bezrobocie przestało być już klęską społeczną, a zmieniło się w osobisty problem jednostki, która „nie umie się przystosować do nowej, [lepszej] rzeczywistości wolnorynkowej.

Propaganda wolnorynkowa ma swoje głębokie uzasadnienie. Od co najmniej trzydziestu lat system gospodarki rynkowej znajduje się w poważnym kryzysie. Spoza malowniczych danych statystycznych przedstawianych nam przez różne organizacje międzynarodowe wyziera widmo kryzysu strukturalnego w każdej sferze aktywności gospodarczej, który objawia się między innymi przewagą kapitału spekulacyjnego nad inwestycyjnym. Ma on do siebie to, że chętnie pozbywa się drogiej siły roboczej na rzecz tańszej, przyjezdnej, bez praw związkowych.

Pierwszy filar gospodarczy

Wywalczone przez ruch pracowniczy na przestrzeni dziesięcioleci uprawnienia i przywileje dla pracowników najemnych teraz, na całym świecie, są im odbierane. Smutnym faktem jest, że w sukurs wielkiemu kapitałowi przychodzi tu imigracja zarobkowa. Szefowie mogą bowiem teraz śmiało powiedzieć do swoich pracowników: „to, czego wy nie chcecie zrobić za 1000 euro, inni wykonają za 500 i to dwa razy szybciej”.

Imigranci i w ogóle pracownicy z Europy Środkowo-Wschodniej stali się straszakiem dla dobrze zorganizowanych i świadomych swoich praw kolegów i koleżanek z Zachodu, zwłaszcza z Anglii i Irlandii. Mamy do czynienia z dwoma możliwościami, jedną gorszą od drugiej: albo firma przenosi się do kraju, gdzie produkcja jest tańsza (tak zwana „delokalizacja”) albo pracownik przenosi się do kraju, gdzie firma produkuje, a tam pracuje za głodową pensję (tak zwana „racjonalizacja kosztów pracy”).

Oficjalne media i inne środowiska opiniotwórcze dawno już przyznały, że tylko stałe atakowanie praw pracowniczych i „redukcja kosztów siły roboczej” są motorami obecnego boom’u gospodarczego. Według Ernst & Young „polscy pracownicy przynoszą odciążenie systemu emerytalnego, uelastycznienie stosunków pracy oraz są opłacalni, młodzi i pozwalają utrzymać na niskim poziomie stopy procentowe”. W podobnym tonie wypowiedzieli się też przedstawiciele grupy „Biznes na rzecz Nowej Europy”. Wszyscy podkreślają, że to tylko dzięki Polakom i innym imigrantom inflacja jest niska, a bezrobocie wciąż niewielkie.

Podobnie sytuacja ma się w pozostałych krajach UE. Niedawno Włochy zadeklarowały chęć zalegalizowania pracy imigrantów z Unii i spoza niej. Usunięto barierę 180.000 legalnych imigrantów narzuconą w 2002 roku przez prawicowy rząd Berlusconiego. Na jej miejsce wprowadzono nowy limit 370.000, który jednak może zostać powiększony. Kilka lat temu The Economist wyliczył, że Włochy, by opanować pogarszającą się sytuację gospodarczą muszą zwolnić 500.000 pracowników, a reszcie obniżyć pensję o 1/3. Jak widać koalicja Drzewa Oliwnego ten komentarz wzięła sobie bardzo głęboko do serca.

Dobrze by było mieć pracę tutaj…

Interesy wielkich korporacji i wspierających je rządów tzw. krajów wysokorozwiniętych są jasne i trudno je pogodzić z interesem pracowniczym. Niemniej pracownicy wyjeżdżają i będą wyjeżdżać. Uczciwie należy przyznać, że dopóki ekonomiczna sytuacja w kraju się nie zmieni, fala emigracji na pewno będzie wzbierać.
 
W ostatnim okresie dużo się słyszy o spadającym bezrobociu. W lutym zmalało ono już do 14,9% z 15.2% w styczniu. Rzadko kto jednak przekazuje to, co GUS pisze mniejszymi literkami. 86% bezrobotnych pozostaje bez prawa do zasiłku. W najbliższym czasie 70 dużych zakładów pracy planuje zwolnić 6.000 pracowników. Najmniej miejsc pracy tworzy się w biednych województwach, takich jak lubuskie, czy zachodniopomorskie. Tam jednocześnie bezrobocie zmniejsza się w najwolniejszym tempie tempie. Dane te jeszcze raz unaoczniają, iż polskie elity rządzące dawno straciły zdolność do rozwijania kraju, z którego ciągną profity.

Zamiast rozwoju mamy kolejne, restrykcyjne przepisy oraz… sprowadzanie pracowników ze Wschodu. Ostatnio rząd ogłosił nowy program, dzięki któremu już wkrótce do Polski może przyjechać znacznie więcej Białorusinów i Ukraińców. Kilku co bardziej odważnych dyżurnych ekspertów od gospodarki goszczących w szacownym radiu TOK FM, zdobyło się już na ubranie tej inicjatywy w szlachetne szaty. Oto bowiem teraz, Białorusini żyjący w totalitarnej dyktaturze Łukaszenki, będą mogli wreszcie wyjechać do Polski i zarobić jakieś porządne dla nich pieniądze. To nic, że u nas będzie to głodowa pensja i że w międzyczasie spotkają się oko w oko z policyjnym państwem polskim i jego urzędnikami granicznymi, często wrogą postawą czy dezaprobatą. Liczy się szczera chęć pomocy. Pytanie tylko : komu?

… ale co robić skoro jej nie ma?

Wyjeżdżać. Tak na to pytanie odpowiedziało sobie już co najmniej milion Polaków. Jedno jest pewne: czy wyjedziemy, czy zostaniemy – i tak koniec końców te same problemy nas dopadną. Obecny system gospodarczy jest globalny. Kryzys także. W USA, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, czy Polsce… prędzej czy później będziemy się musieli z tym kryzysem zmierzyć.

Walka o prawa imigrantów już trwa. W USA 1 maja ubiegłego roku na ulice większych miast wyszły dosłownie miliony ludzi, by protestować przeciwko zaostrzeniu ustawodawstwa antyimigracyjnego i nierównemu traktowaniu imigrantów przez szefów. W Europie głównymi obrońcami praw imigrantów są związki zawodowe. To im bowiem zależy najbardziej na utrzymaniu i rozszerzeniu praw pracowniczych.

Związki zawodowe wbrew temu co głosi neoliberalna propaganda są największym, a może jedynym sojusznikiem zarobkowych emigrantów. Być może to właśnie dzięki nim uda się doprowadzić do internacjonalizacji doświadczeń pracowniczych. Za pomocą związków zawodowych można nie tylko wymieniać się doświadczeniami, lecz także organizować wspólne akcje i razem walczyć o poprawę bytu pracowników we wszystkich krajach.

Źródła:
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing