Czym jest proletariat i dyktatura proletariatu? Drukuj Email
Napisał(a): Bartosz Walocha [socjalizm.org]   
31.01.2008.

 

Poniższy tekst jest odpowiedzią na tezy sformułowane przez jednego z interlokutorów na forum dyskusyjnym Federacji Młodych Socjaldemokratów. Proponujemy go naszym Czytelniczkom i Czytelnikom jako interesujący materiał edukacyjny.

 

----
atri

>> waloszzz napisał:
> Na początek chcemy wolności, sprawiedliwości i
> równości, nie dla wszystkich, ale dla ludzi pracy.

Mam dwa pytania. Nie mam wystarczającej wiedzy do wypowiadania się w tym temacie, ale uważnie śledzę dyskusje. Chciałbym zapytać, zatem, po 1 dlaczego nie dla wszystkich, a po 2 co rozumiesz pod pojęciem "ludzie pracy", tzn. kogo. Konkretnie.
----

 

Drogi atri
Poruszyłeś dwie bardzo ważne kwestie.
1) Jeśli chodzi o to, kogo rozumiem pod pojęciem ludzi pracy, to w rozumieniu ortodoksyjnego marksizmu miał to być proletariat miejski, czyli robotnicy pracujący w wielkich fabrykach. To oni zdaniem Marksa mieli być siłą rewolucyjną. Przemawiał za tym szereg argumentów, przede wszystkim fakt, iż skupieni byli oni w jednym miejscu, co umożliwiało im skuteczne organizowanie się oraz to, że wielki przemysł był (i Marks uważał, że ta tendencja będzie się jeszcze nasilać) podstawą gospodarki kapitalistycznej, a jak wiadomo to stosunki ekonomiczne są według teorii marksizmu czynnikiem dominującym.

Praktyka ruchu robotniczego - i w jeszcze większym stopniu praktyka rewolucyjna - pokazały, że w rzeczywistości nigdy nie mamy do czynienia z czystym kapitalizmem. Ponadto z wielu powodów rewolucje nie miały miejsca wcale w krajach najbardziej rozwiniętych, ale raczej w zacofanych częściach świata, które były najsłabszymi ogniwami światowego kapitalizmu. Na przykład w Rosji robotnicy byli zmuszeni walczyć najpierw o demokrację burżuazyjną, a dopiero później miała miejsce rewolucja socjalistyczna. Oczywiście w tych krajach pracownicy fabryczni nie stanowili większości społeczeństwa, konieczny był więc sojusz z innymi klasami uciskanymi, głównie z chłopstwem i lumpenproletariatem. Podobnie w było w Chinach i krajach Ameryki południowej, tam w jeszcze większym stopniu gospodarka oparta była na rolnictwie, stąd słynne hasło Mao „Wieś oblega miasto!”. Znaczy ono tyle, że jego zdaniem w krajach trzeciego świata rewolucję można oprzeć na chłopstwie . Jak widać rewolucjoniści zawsze musieli się dostosowywać do, panujących aktualnie warunków i od to głównie tego, w jakim stopniu się im to udawało, zależało powodzenie rewolucji.

Dziś w systemie późnego kapitalizmu, trudno w ogóle mówić o klasie robotniczej zawężając to pojęcie do robotników fabrycznych – wszak sektor usług jest teraz większy. Nie oznacza to jednak, że teoria Marksa mniej przystaje dziś do rzeczywistości, niż na końcu XIX i początku XX w. Co prawda wielkiej burżuazji udało się wytworzyć w krajach  rozwiniętych tak zwaną klasę średnią (mylne było by uważanie jej za klasę w sensie marksistowskim), która jest jakby amortyzatorem dla sprzeczności klasowych, jednak ciągle dużą część tych społeczeństw stanowią pracownicy najemni i ludzie właściwie wykluczeni ze społeczeństwa. Ponieważ gospodarka ma dziś coraz bardziej globalny charakter, presja taniej siły roboczej z krajów biedniejszych na robotników w krajach rozwiniętych będzie się systematycznie zwiększać, co musi wywołać narastanie sprzeczności klasowych.

Nie ulega wątpliwości, że klasą rewolucyjną będą nisko opłacani pracownicy najemni tzn. zarówno ci pracujący w przemyśle, jak i w dużych przedsiębiorstwach usługowych oraz klasy, które będą podzielały ich interesy. Warto pamiętać, że baza ekonomiczna to dla Marksa nie tylko fabryki, ale też magazyny itp., wszystko, co jest niezbędne w nowoczesnym gospodarowaniu; ważne jest też to, iż nie każdy pracujący fizycznie lub mało zarabiający jest pracownikiem najemnym, na przykład posiadający własny warsztat mechanik samochodowy, mały sklepikarz, lub hydraulik są już drobnymi bourgeois, ich interes może, choć nie musi być zbieżny z interesem robotnika. Normalną sytuacją jest to, że funkcjonując w kapitalizmie drobny bourgeois dąży do tego, by stać się dużym.

2) Cały ten wcześniejszy wywód był potrzebny - zaraz wyjaśnię dlaczego - aby pokazać, dla kogo my, komuniści, chcemy wolności i równości -  i dlaczego nie dla wszystkich.

Z punktu widzenia filozofii marksistowskiej, każde państwo jest narzędziem panowania jednej klasy nad drugą. Klasą panującą w państwie jest zawsze klasa najsilniejsza ekonomicznie, w państwie o gospodarce niewolniczej są to właściciele niewolników, w państwie feudalnym panowie feudalni, a w państwie kapitalistycznym burżuazja. Dzisiejsza demokracja burżuazyjna ma charakter czysto formalny, zapewnia jedynie okresowe zmiany władzy, które jednak zawsze – chcąc nie chcąc - realizują interesy klasy kapitalistów. Rola reszty obywateli ograniczona jest w niej do legitymizowania swoim uczestnictwem w wyborach władzy burżuazji.

Dość rozpowszechnionym błędem jest odróżnianie lewicowego anarchizmu (nie będę pisał o durnych pomysłach, jak np. anarcho-kapitalizm) i komunizmu poprzez ich stosunek do państwa. W popularnej opinii anarchiści chcą zniesienia państwa, a komuniści stworzenia takiego państwa, w którym nie będzie własności prywatnej, a gospodarka będzie centralnie sterowana przez czerwonych biurokratów. Jest to duże nieporozumienie, w rzeczywistości komuniści, podobnie jak anarchiści, opowiadają się za zniesieniem państwa, uważają jednak, że niewykonalne jest przejście bezpośrednio od kapitalizmu, do komunizmu. Dla urzeczywistnienia komunizmu potrzebne jest stadium pośrednie – rewolucyjna dyktatura proletariatu.

Wbrew temu, co sugeruje ta groźnie brzmiąca nazwa. Jednak stadium przejściowe pomiędzy kapitalizmem i komunizmem, nie jest zaprzeczeniem demokracji, ale jej pełnym urzeczywistnieniem. Jest to stan rzeczy, gdy klasą panującą staje się klasa rewolucyjna, czyli proletariat, jako że on przejmując środki produkcji stanie się klasą dominującą ekonomicznie. Ci, którzy dotychczas byli rządzeni, zaczną rządzić się sami. Oczywiste jest chyba, że będą oni zmuszeni do uciskania sił reakcyjnych, tych klas, które były beneficjentami dotychczasowego systemu, ponieważ te nie zamierzają oddać swoich przywilejów bez walki. Praktyka historyczna wykazała, że w takich wypadkach klasy posiadające uciekają się do wszelkich możliwych praktyk, bez względu na straty w ludziach, by swoją dominację odzyskać. Walka z reakcją nie jest zatem bezsensowną eskalacją przemocy, lecz zabezpieczeniem prospołecznych osiągnięć rewolucji.

Należy pamiętać, że zarówno Marks, Engels, jak i Lenin zawsze podkreślali, iż walka robotników ma charakter uniwersalny, wyzwalają oni nie tylko siebie spod jarzma kapitału, ale całą ludzkość do wszelkiego ucisku. Jeśli walka robotników będzie ograniczona do ich partykularnych interesów, nigdy nie uda im się ostatecznie zwyciężyć. W pismach właściwie wszystkich marksistów duży nacisk kładzie się na kwestie kobiecą, czy na samostanowienie małych uciskanych narodów.

***

Gorąco polecam lekturę „Państwa a rewolucji”, gdzie kwestia ta jest lepiej i obszerniej opisana. Wbrew temu, co wygadują różni pseudointelektualiści, Lenin nadal pozostaje aktualny i jest bez wątpienia klasykiem lewicowej myśli politycznej, warto go czytać nawet, jeśli nie zgadzasz się z jego poglądami.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing