|
Jedyną grupą społeczną w Polsce, która od 1990 z roku na rok żyje coraz lepiej są pracodawcy. Ciągle narzekający i domagający się dalszych udogodnień są najbardziej roszczeniową grupą społeczną w Polsce. |
| Cudu nie ma! |
|
|
| Napisał(a): Damian Maryniec i Monika Przygodzka [socjalizm.org] | |
| 15.07.2008. | |
|
"Rząd do roboty za 500 złotych", "praca czasowa, stała dyskryminacja" - to jedne z wielu haseł skandowanych na ulicach Warszawy 20 czerwca, podczas demonstracji przeciw planowanym przez rząd zmianom w Kodeksie pracy. W manifestacji wzięły udział związki zawodowe: Sierpień 80, „Solidarność”, przedstawiciele OPZZ oraz różne lewicowe ugrupowania, a także emeryci i renciści oraz Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów. Około godziny trzynastej na Placu Defilad zebrało się ponad 2 tysiące protestujących. Pierwszym, który przemawiał do zgromadzonych był Bogusław Ziętek - przewodniczący Sierpnia 80. Swoją emocjonalną wypowiedź skupił na problemie wolności słowa oraz swoistego linczu, jakie na klasie pracowniczej popełnia rząd. Kolejne przemówienie miało miejsce przed Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznej. Przemysław Skupin (także Sierpień 80) przedstawił problemy, jakie gnębią polskie górnictwo oraz hutnictwo. "Nie ma spójnej polityki, a zarządy robią co chcą" – mówił. Po przybyciu manifestujących pod Ministerstwo Gospodarki, Bogusław Ziętek zauważył jedną pozytywną cechę rządu Donalda Tuska. "Wiele było rządów w Polsce, ale ten ma cechę szczególną, otóż temu rządowi może udać się zjednoczyć przeciwko sobie wszystkie związki zawodowe" - powiedział. Po jego przemowie manifestujący udali się na ulicę Wiejską. Praw emerytów i rencistów oraz wyzyskiwanych pracowników dużych sieci handlowych broniła Elżbieta Fornalczyk, przedstawicielka Sierpnia '80 w TESCO. Po dalszej drodze ulicami stolicy oraz krótkich przystankach przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwem Obrony Narodowej, protest zakończył się wypowiedzią Jarosława Urbańskiego z Inicjatywy Pracowniczej. Wspomniał on o nienawiści, jaką liberalny premier darzy wszystkie związki zawodowe, a tym samym całe społeczeństwo. Za przykład nieposzanowania ludzi pracy przez ekipę Tuska podał strajk w Budryku. Swoich praw domagały się też lokatorki z Wałbrzycha, Głogowa i Poznania. Przyjazną atmosferę podtrzymywała Federacja Anarchistyczna, która prócz swoich zapatrywań politycznych pokazała talent muzyczny. Samba wygrywana przez nich na bębnach przyciągała uwagę przechodniów i zachęcała ich do włączenia się w walkę o wspólne dobro. Z naszej perspektywy pochód ten był próbą pokazania rządowi, że hasła cudu gospodarczego w tym systemie to czysta utopia. Tak naprawdę polityka PO nie różni się od krytykowanej polityki poprzedników, a neoliberalne pomysły Tuska uszczuplają jeszcze bardziej wolność całego społeczeństwa. Niech puentą podsumowującą ten artykuł będą słowa Bogusława Ziętka, które wypowiedział je przed Kancelarią Rady Ministrów."Rzeczywistość przyjdzie pod te drzwi, przed którymi dzisiaj jest namiastka i kiedyś załomocze, wyważy i wyciągnie tych, którzy obiecali społeczeństwu cud, a chcą zafundować nędzę, ubóstwo i upokorzenie". Aby tak się stało, lewica musi włączyć się w aktywne działania w ramach ruchu pracowniczego i konsekwentnie przedkładać wszystkim zatrudnionym swoją polityczną ofertę. |
| następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |