Co się stało z polską lewicą? Drukuj Email
Napisał(a): Andrzej Gwarda   
01.03.2008.
 
Po upadku tzw. realnego socjalizmu w Europie Wschodniej świat stanął w obliczu wyjałowienia konfliktu ideologicznego, który  toczył się podczas minionego, patrząc z perspektywy 1989 roku, pięćdziesięciolecia. Starcie gospodarki wolnorynkowej z gospodarką centralnie sterowaną kapitalizmu ze zdeformowaną formą socjalizmu podzieliło świat na dwa obozy, które zawzięcie ze sobą rywalizowały. Zakończenie żywota tego drugiego  spowodowało, że kraje wspomnianego „realnego socjalizmu” rozpoczęły batalię o zdobycie jak najsilniejszej pozycji w nowym świecie, który tak naprawdę okazał się tak samo zużyty, jak miniony. Epoka „wschodniego zniewolenia” okazała się tak bolesna dla polskiej klasy robotniczej, że z wielkimi nadziejami oczekiwali transformacji ustrojowej, która tuż tuż miała nadejść, i zamienić ten spaczony teren w kraj mlekiem i miodem płynący.

Jednak z chwilą rozpoczęcia kapitalistycznych przemian w Polsce, pozujący na lewicowych intelektualiści (mam tu na myśli przede wszystkim Adama Michnika oraz środowisko z nim związane), którzy tak zawzięcie bronili klasy robotniczej przed dominującą  pozycją PZPR, odwrócili się od głoszonych wcześniej haseł, aby zachować swój duży wpływ w publicznym dyskursie. Prawa i przywileje robotników zeszły na dalszy plan, gdy rozpoczęto realizację swoich partykularnych interesów w myśl idei wolnego rynku. Polskie środowiska dotąd deklarujące się jako lewicowe rozpoczęły proces pozbywania się lewicowych postulatów, żeby tylko zachować utraconą dominację. Lewica postpezetpeerowska ustaliła sobie za priorytet jak najszybsze odnalezienie się w nowej rzeczywistości, zaś lewica postsolidarnościowa ograniczyła się tylko do wezwania do biernego oporu przeciwko zachodzącym zmianom, bojąc się, że jakakolwiek rozpoczęta z ich strony debata może okazać się gwoździem do trumny. Ze szlachetnych planów przesunięcia ośrodka władzy z rąk biurokratycznego rządu do rąk robotniczych pozostały jedynie „zgliszcza i dogasające ognisko”. Potrzebni są ludzie, którzy na nowo spowodują odrodzenie się prawdziwej lewicy, która krok po kroku sformułuje swój program i stanie się skuteczną przeciwwagą dla triumfującej prawicy.

Moim zdaniem, racją rozwoju lewicy jest rozmiar i zasięg  problemów społecznych w Polsce.  Dziś potrzebna jest Polsce – jak mówi politolog Rafał Matyja - „lewica plebejska”. Najniższe warstwy społeczne w Polsce (jak i na całym świecie) są wciąż dyskryminowane i wyzyskiwane. Fala kapitalizmu, jaka zalała nasza kraj w latach 90. i na początku XXI wieku spowodowała pogłębienie różnic między poszczególnymi klasami. Niekiedy człowiek musi pracować na kilka zmian w ciągu całego tygodnia, aby zapewnić sobie i swojej rodzinie przysłowiowe minimum socjalne. Znajdą się ludzie, którzy w tym momencie zaczną wyliczać argumenty, typu „sami sobie na to zasłużyli”,  „trzeba było się uczyć” etc. Frustracja (rodząca brak wiary w swoje umiejętności oraz utwierdzająca człowieka w przekonaniu, że jest do niczego), która jest nasieniem wciąż pogłębiających się różnic bytowych, w bardzo olbrzymi sposób predysponuje do określonego stylu życia. A co do wykształcenia? Przestało się ono liczyć, bo na „taśmie” pracować może zarówno nieuk, jak i magister. Liczy się fizyczna przydatność pracownika, który ma podołać określonym obowiązkom wobec firmy.

Konkludując swój wywód, chciałbym napisać, że sformułowanie nowego programu politycznego partii lewicowej w Polsce (wszystko jedno jakiej) nie jest rzeczą trudną. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na problem praw pracowniczych w Polsce oraz warunków pracy (katastrofa w Halembie, strajki okupacyjne w Budryku). Sytuacja, w której znajdują się niektórzy polscy robotnicy, przypomina niekiedy dziewiętnastowiczny wyzysk z fabryk przemysłowych. A tyle się teraz mówi o prawach człowieka do komfortowych warunków pracy...

Kolejnym aspektem jest umiejętne przesuwanie ciężaru wydatków państwowych ze sfery np. zbrojeniowej na sferę socjalną. W momencie, gdy wiąże nas umowa członkowska z NATO oraz z UE, poziom bezpieczeństwa osiągnął już apogeum i nie musimy się już chyba – tak by wynikało z prestiżu tych instytucji – więcej bać o naszą przyszłość. W związku z tym szukanie nowych sposobów rozwiązywania problemów społecznych jest wystawione jak na tacy. Wystarczy odrobina bystrości wśród polskich polityków mieniących się lewicowymi.

Z wyrazistszych aspektów lewicowej polityki warto jeszcze dodać aspekt ekologiczny, który obecnie przypomina trochę walkę z wiatrakami. Niby zapał jest wśród polityków. Ale nie można pominąć faktu, że wciąż nie jest to wystarczające, aby uchronić degradowane środowisko. Program budowy alternatywnych źródeł energii, na które fundusze można byłoby pozyskać rezygnując na przykład z części wydatków wojskowych związanych z misjami zagranicznymi, stanowiłyby poważne zaplecze polityczne, które na pewno obiłoby się pozytywnym echem wśród wyborców, zwłaszcza tych młodych.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing