Cmentarna propaganda Drukuj Email
Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org]   
14.04.2008.

 W Polsce, a więc kraju rozpasanej, prawicowej, neoliberalnej ofensywy ilość medialnych zakłamań dotyczących socjalizmu i wizerunku lewicy w ogóle dochodzi powoli do pewnego, niezmiernie niepokojącego apogeum. Mimo, iż minęła już epoka PiSowskiego, zoologicznego antykomunizmu propaganda, której ostrze wymierzone jest głównie w PRL nadal ma się świetnie. Mimo szumnie zapowiadanej przez PO miłości i zaufaniu do wszystkich obywateli Orwellowskie ministerstwo prawdy – IPN – nie pozwala, by poziom smrodliwych plwocin generowanych przeciwko lewicy spadł ani na chwilę. Ostatnim absurdem w tej materii są plany utworzenia we Wrocławiu specjalnego cmentarza, przeznaczonego dla ofiar „zbrodni komunistycznych” w PRL w latach 1945 – 56.

O całej sprawie doniosły całkiem niedawno media. Jest to przedsięwzięcie naprawdę wielce interesujące i godne odnotowania! Otóż chodzi o to, by na istniejącym od 1867 r. cmentarzu komunalnym przy ul. Osobowickiej stworzyć specjalne miejsce, w którym pochowane zostaną ofiary minionego systemu. Ministerstwo prawdy chce po prostu przenieść w jedno miejsce od ok. trzystu do pięciuset ciał osób, które były ofiarami stalinowskich i bierutowskich represji. Ciekawe tylko, dlaczego żadni katolicy i inni obrońcy czci i wiary religijnej (oraz, co za tym idzie, zaściankowości naszego kraju) nie protestują przed zakłócaniem wieczystego spokoju osobom zmarłym? Czyżby uspokajała ich „niewidzialna ręka prawicy”?

Warto przyjrzeć się także wielce osobliwemu określeniu „zbrodnie komunistyczne”, którym to prawica bardzo chętnie określa ofiary rewolucji październikowej, Wielkiego Skoku, czerwonych Khmerów czy zabitych AKowców. Wszystkich, którzy szafują tymże terminem na prawo i lewo warto uświadomić, że jest on absurdalny już w samej swojej istocie. Ciekawe bowiem, w jaki sposób kogokolwiek uśmiercić może system, który jeszcze nigdzie na świecie nie został wprowadzony w życie (jeśli ktoś uważa inaczej, niech poczyta Marksa, Engelsa i zaznajomi się z samym pojęciem komunizmu, które przez miażdżącą większość polskiego społeczeństwa jest opacznie rozumiane). Poza tym zadaniem doprawdy karkołomnym byłoby doszukiwać się cech wspólnych pomiędzy ofiarami w wojnie domowej bolszewików z białymi (rozpętanej przez tych drugich!) z AKowcami, zabitymi przez NKWD i SB.

Osobliwy kult Armii Krajowej w naszym kraju sięga już pewnym granic absurdu. Osobie słabo znającej historię II wojny może się wręcz wydawać, że była to jedyna organizacja partyzancka podczas hitlerowskiej okupacji. Ciekawe, dlaczego naczelni patrioci z PiSu czy LPRu oddając cześć osobom, które „przelały krew za ojczyznę” zapominają na przykład o młodych bohaterach z Gwardii Ludowej? A gdzie pamięć o Batalionach Chłopskich? Gdzie kilkadziesiąt innych, konspiracyjnych organizacji, walczących z nazistowskim okupantem? Czyżby zapomniano o nich, ponieważ nie sprzeciwiały się otwarcie Stalinowi i Armii Czerwonej, która ramię w ramię z Armią Ludową wyzwalała Polskę?

Szkoda, ze w całym tym propagandowym zgiełku zapomina się także o tym, że w szeregach Armii Krajowej oprócz ludzi, którzy faktycznie chcieli wyswobodzenia naszego kraju (naturalnie według nich jedynym „słusznym” systemem ekonomicznym był kapitalizm, budowany we współpracy z Anglią i Francją…) znajdowali się także zwyczajni bandyci, którzy już po zakończeniu wojny dokonywali bestialskich napadów na wioski czy małe miasteczka, mordując bezwzględnie każdego, kogo uznali za współpracownika władzy radzieckiej. Dodawać chyba nie trzeba, że w tym kryterium mieścili się zarówno karierowicze,  którzy podlizując się Stalinowi i jego marionetkom, chcieli osiągnąć konkretne korzyści materialne, jak i zwykli obywatele. Znane są przypadki, kiedy AKowcy mordowali nauczycieli, organizujących szkoły na wsiach (wiem to z własnego doświadczenia – w ten sposób prawie skończył mój dziadek) czy świeżo upieczonych urzędników, chcących postawić na nogi lokalną administrację.

W całej tej sprawie najbardziej niepokojąca jest jednak nie wszechobecna, prawicowa propaganda, z którą zawsze można próbować walczyć, ale postawa samej lewicy. Dlaczego bowiem, zamiast zjednoczyć się i wspólnie walczyć z tego typu absurdami, jest ona ciągle rozdarta pomiędzy całkowicie ją paraliżujące, sekciarskie podziały i spory? Przecież szczególnie w takich momentach, kiedy prawicowi politycy przypinają nam łatkę zbrodniarzy, a lwia część społeczeństwa wierzy im bezkrytycznie, powinniśmy się zjednoczyć i pokazać społeczeństwu prawdę. Prawdę, która wygląda zupełnie inaczej, niż chcieliby tego wszyscy luminarze prawicowej myśli politycznej.

Warto też przypomnieć światu, ze stalinowskie represje dosięgały także ideowych działaczy lewicowych, takich jak chociażby Lew Trocki, Lew Siedow, Grigorij Zinowiew czy Lew Kamieniew.

Wyjdźmy więc i krzyknijmy – cześć pamięci pomordowanych bolszewików! Cześć pamięci rozstrzelanych robotników! Cześć pamięci zabitych działaczy związkowych! I nie otwierajmy dla nich osobnego cmentarza…
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing