|
1/3 Amerykanów przed 30. rokiem życia uważa, że socjalizm jest lepszy od kapitalizmu. |
| „Chcę wstąpić do policji” |
|
|
| Napisał(a): Tomasz Rafał Wiśniewski ["Nowy Tygodnik Popularny"] | |
| 09.01.2009. | |
|
Kiedy trzy lata temu, w wyniku bezprzykładnej brutalności francuskiej policji zapłonęły paryskie przedmieścia, rasistowscy komentatorzy na całym świecie nie posiadali się z radości i z lubością opowiadali niestworzone banialuki na temat „nieudanej asymilacji”, „końca modelu republikańskiego” czy wręcz „nieprzekraczalnych granic kulturowych” dzielących kolorowych mieszkańców podmiejskich osiedli i „kulturalnych” młodych przedstawicieli białej rasy, grzecznie uczęszczających do elitarnych szkół stanowiących przedsionek życiowej kariery. Wszelkie sugestie podkreślające klasowy, a nie rasowy charakter ówczesnych zajść zbywane były pełnymi wyższości pomrukami na temat „lewactwa”, lenistwa i upadku autorytetów oraz wiernopoddańczymi adresami kierowanymi do ministra spraw wewnętrznych, niejakiego Nicolasa Sarkozy’ego, który nie wahał się określić protestującej młodzieży mianem „hołoty” i odrzucił jakąkolwiek możliwość przeprowadzenia głębszej analizy zaistniałej sytuacji. Światowe media oraz ich dysponenci z ulgą przyjęli informacje o ostatecznym zaprowadzeniu porządku przez zwarte oddziały CRS, a w powszechnej opinii utrwaliło się przekonanie, iż po pierwsze, poważne zamieszki uliczne w Europie to dziś domena wyłącznie „kulturowo wykorzenionego” elementu napływowego, po drugie – że jedyną reakcją „demokratycznego rządu” na społeczne niepokoje powinno być pacyfikowanie nastrojów przy użyciu nagiej, brutalnej siły. Trzy lata po paryskich wydarzeniach, ulice greckich miast po raz kolejny uświadamiają każdemu, kto choćby w elementarnym stopniu zainteresowany jest współczesną rzeczywistością, iż kryminalizowanie społecznych nierówności, tłumienie odruchów protestu oraz manipulowanie świadomością pokrzywdzonych uczestników dzisiejszej gry rynkowych sił prowadzi zawsze ku gwałtownym wybuchom niezadowolenia, przemocy i w konsekwencji – ku ludzkim tragediom. Greckie niepokoje z trudem umieścić można w takiej siatce interpretacyjnej, która z góry zakłada, iż uczestnicy ulicznych protestów wywodzą się z warstw pozbawionych możliwości zdobycia wykształcenia, środowisk imigranckich, czy wreszcie kręgów bezpośrednio powiązanych z drobną przestępczością. Na ulicach Aten i Salonik ramię w ramię protestują dziś uczniowie, studenci, młodzi pracownicy szkolnictwa, robotnicy prywatyzowanych przedsiębiorstw oraz szerokie rzesze tych, którym prawicowa polityka prowadzona przez rząd Kostasa Karamanlisa odbiera wszelką nadzieję na poprawę jakości życia. Kolejne posunięcia przeżartego korupcją gabinetu Nowej Demokracji od dawna już budziły społeczny opór i właśnie w tym kontekście należy spojrzeć na dzisiejszy społeczny wybuch. Bez względu na to, jak potoczą się wydarzenia najbliższych tygodni, nie ma chyba wątpliwości, iż greckie społeczeństwo najwyraźniej ostatecznie pożegnało się ze złudzeniami związanymi z neoliberalnymi eksperymentami, a co za tym idzie, z zaufaniem do ideowych spadkobierców junty pułkowników, którzy przyobleczeni w demokratyczne szaty z coraz większym trudem ukrywają rzeczywiste inspiracje stojące za ich politycznymi decyzjami. Te inspiracje odsłaniają się niezwykle spektakularnie w trakcie obecnych zamieszek. Strzelanie ostrą amunicją do kilkunastoletnich chłopców uzbrojonych w kamienie znamionuje utratę wszelkich skrupułów wśród przedstawicieli sił porządkowych, którzy najwyraźniej z nostalgią wspominają czasy, gdy ich poprzednicy z pełną bezkarnością pozwalali sobie na dowolne akty gwałtów i brutalności wobec politycznych przeciwników „rządu pułkowników”. Pełne hipokryzji wyrazy „żalu” w związku ze śmiercią małoletniego demonstranta oraz nadzwyczajna gorliwość w aresztowaniu podejrzanych policjantów nie mogą ukryć faktu, iż skierowane przeciwko protestującym oddziały zostały bez wątpienia zwolnione z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności w trakcie podejmowanych działań, co między innymi doskonale ilustrują telewizyjne materiały, na których bardzo wyraźnie widać policjantów strzelających gazowymi petardami z odległości dwóch metrów wprost w uczestników protestu. Greckie wydarzenia nie mogą być niestety zaskoczeniem dla nikogo, kto uważnie śledzi dominujący ostatnimi czasy w Europie „dyskurs bezpieczeństwa”. Od Lizbony po Warszawę i od Londynu po Rzym przetacza się ostatnimi laty istna lawina nawoływań do „zaostrzenia procedur porządkowych” mających na celu „zapewnienie porządku publicznego i „bezpieczeństwa zwykłych obywateli”. Pomstując na birmańskich generałów i chińskich policjantów, europejscy politycy wyposażają swoje siły porządkowe w coraz szersze uprawnienia i najbardziej wysublimowane technologicznie wynalazki mające na celu nieustanną kontrolę, inwigilację i represję własnych obywateli. Liberalizując prawne restrykcje dotyczące użycia broni przez funkcjonariuszy, wprowadzając rozliczne regulacje pozwalające na dowolne zawieszanie podstawowych praw i wolności, wreszcie, wprowadzając na wyposażenie sił porządkowych coraz bardziej zaawansowane systemy „przymusu bezpośredniego”. Europa powoli przeistacza się w nowoczesną imitację Dzikiego Zachodu, z tą tylko istotną różnicą, że prawo do noszenia broni zostaje zastrzeżone wyłącznie dla szeryfa i jego rewolwerowców. Pełne skonfliktowanych interesów, pozbawiane coraz większej ilości form socjalnego zabezpieczenia społeczeństwo Europy staje oko w oko z każdego dnia silniejszym, brutalniejszym i bardziej bezwzględnym państwem, które stopniowo przestaje nawet stwarzać pozory poszukiwania społecznej akceptacji dla swoich praktyk. W sukurs siłom bezpieczeństwa idą również dominujące media, bezustannie wspierając proces pacyfikacji społecznej aktywności poprzez inicjowane raz po raz kampanie przeciwko wszelkie maści „odmieńcom”, „zboczeńcom”, „zwyrodnialcom” bądź „zachowaniom patologicznym”. „Porządni obywatele”, zamknięci w swych niespłaconych, acz niezwykle silnie strzeżonych twierdzach, z coraz większym przerażeniem obserwują grozę nadciągającej katastrofy i tym chętniej przyklaskują kolejnym manifestacjom brutalnej siły skierowanej przeciwko tym nielicznym, którzy jeszcze są w stanie wyrazić sprzeciw. Sprzeciw, którego źródło bije bardzo głęboko i którego przyczyn nikt nie próbuje dociekać tak długo, jak długo nie przełamie on kolejnej bariery, która mimo swej okazałości, za każdym razem okazuje się coraz bardziej iluzoryczna. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |