By żyło się lepiej - kobietom Drukuj Email
Napisał(a): Weronika Szydłowska [socjalizm.org]   
07.03.2009.

Dzień kobiet to bardzo szczególne święto. Jest ono niezwykłe nie tylko ze względu na to, że kobiety, które rodzą, wychowują, sprzątają, gotują, wycierają nosy i pocieszają, zostały docenione przed prawie stu laty. Jest niezwykłe przede wszystkim dlatego, że czwarta międzynarodówka ustanowiła je, by upamiętnić śmierć ponad stu kobiet w pożarze fabryki w USA. Właściciel, mimo wiedzy o zagrożeniu, zamknął kobiety w środku, gdzie spłonęły żywcem. Za co spotkał je taki los? Za to, że odważyły się walczyć o swoje prawa, o prawa robotnic, prawa pracownicze.

Dziś już prawie nikt nie pamięta o genezie dnia kobiet. Święto to wpisało się w bajecznie kolorowy i kiczowaty świat innych świąt i okazji do szalonych zakupów. Kapitalizm zawłaszczył ten wspaniały dzień pamięci o walce kobiet w ruchu robotniczym i zrobił z niego święto konsumpcji. Czymże różni się współczesny dzień kobiet od walentynek, czy Bożego Narodzenia? Wszędzie wiszą kolorowe dekoracje, lampki, serduszka, reklamy nawołujące do okazania swojej miłości poprzez fakt zakupu kolejnych ekskluzywnych perfum, czy nikomu niepotrzebnych drobiazgów z infantylnymi napisami. Gdzieś zatracił się sens wspaniałego przedsięwzięcia, wzniosłych idei.

W najbliższą niedzielę odbędzie się kolejna, dziesiąta już, Manifa warszawska. Demonstrantki i demonstranci przejdą ulicami stolicy z transparentami i hasłami nawołującymi do obrony praw kobiet. Nie tylko tych ogólnie rozumianych jako sprzeciw wobec przemocy, ale przede wszystkim praw politycznych i osobistych. Prawa do decydowania o sobie. Hasłem głównym Manify jest "Każda ekipa - ta sama lipa". Organizatorki nie boją się głośno wyrażać dezaprobaty do prób ograniczania wolności kobiet np. poprzez wprowadzanie obowiązkowych badań. Zabrzmi to może przewrotnie, ale nie kobiety trzeba zmieniać, a system. I nic tu obowiązkowa cytologia nie zdziała, jeśli o antykoncepcji w szkole mówi ksiądz. Nie sposób wymienić wszystkich sloganów, które pojawiały się i pojawiać się będą na takich demonstracjach, bo każda z nas idzie na Manifę w swojej sprawie. I w sprawie nas wszystkich. Tegoroczna manifestacja nie obędzie się bez  skandali - zdążyłam już przyzwyczaić się do stojących na drodze przemarszu grupek średniointeligentnych neofaszystów czy niedopieszczonych lalusiów z Młodzieży Wszechpolskiej. To margines niewart splunięcia. Skandal, któremu poświęcić zamierzam poniższy akapit dotyczy państwowego przedsiębiorstwa, a dokładniej Zarządu Transportu Miejskiego.

Nie od dziś wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu. Plakaty reklamowe potrafią zachęcić do kupna samochodu, wyjazdu za granicę, czy pójścia na demonstrację. Organizatorki warszawskiej Manify 2009 zapragnęły, by na warszawskich tamwajach pojawiły się plakaty z informacjami dotyczącymi daty, godziny i miejsca rozpoczęcia Manify oraz niewinnymi hasłami zachęcającymi do ruszenia głową. To właśnie wzbudziło niepokój władz spółki ZTM i zamknęło manifowym plakatom drogę na tyły tramwajów. Jak można było przeczytać w uzasadnieniu odmownej decyzji zarządu ZTM "Tabor komunikacji miejskiej nie jest odpowiednim miejscem do wymiany poglądów czy prowokacji artystycznych. Reklamy mogłyby wpłynąć na mentalność i osobowość odbiorcy a więc, w konsekwencji, prowadzić do rozważań." Och, to straszne! Pasażerowie nie powinni przecież myśleć!!! Powinni być, jak ich nazywają motorniczy, bydłem. Bydłem, które bez sprzeciwu przyjmuje status quo i daje się prowadzić na manowce.

Jakie hasła wywołały obawy władz spółki?
"Biskup nie jest bogiem", "Chcemy zdrowia nie zdrowasiek" oraz kilka innych, równie niebezpiecznych społecznie. Wszak w Nadwiślańskim Kraju biskup jest Bogiem, a ciało kobiety jest sprawą publiczną i nie należy jej się rzetelna ochrona zdrowia, tylko różaniec. Nie będę zastanawiać się nad głupotą znaczącej części polskiego społeczeństwa, czy obawą ludzi na stanowiskach o to, co powie ksiądz o ich działalności. To bezcelowe. Mogę jedynie uśmiechnąć się smutno, że przyszło mi żyć w kraju, gdzie rozdział państwa od Kościoła w dalszym ciągu jest fikcją. Na tegoroczną Manifę idę wraz z przyjaciółkami. Będziemy głośno krzyczeć, że biskup Bogiem nie jest, a nasze brzuchy, to nasze sprawy.

MANIFOWY ROZKŁAD JAZDY:
Warszawa- 8. marca, godz. 12.00 Plac Defilad
Gdańsk- 8. marca, godz. 14.00 spod kina Krewetka
Katowice- 7. marca, godz. 9.00 "Złoty Osioł", ul. Mariacka 1
Kraków- 8. marca, godz. 12.00 Plac im. Jana Nowaka Jeziorańskiego
Łódź- 8. marca, godz. 13.30 Pasaż Schillera
Wrocław- 8. marca, godz. 12.00 pod pręgierzem na Rynku

Więcej informacji na www.feminoteka.pl
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing