|
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]
|
|
30.04.2008. |
|
20 kwietnia 2008 r. społeczeństwo Paragwaju wybrało na prezydenta Fernando Lugo, kandydata centrolewicowego Patrotycznego Sojuszu na rzecz Zmian i byłego katolickiego biskupa. Lugo zdobył ponad 40% głosów, wyprzedzając kandydatkę rządzącej Partii Colorado i prawicowego wojskowego Lino Oviedo. Polityk, który niegdyś nazwał siebie "Biskupem Ubogich", wyniosła do władzy ta sama siła, za sprawą której w chilijskiej La Monedzie zasiadał niegdyś Salvador Allende, a w wenezuelskim Miraflores rezyduje Hugo Chavez - nadzieja i chęć zmian. |
|
|
Napisał(a): Paweł Jaworski
|
|
22.04.2008. |
|
Rewolucja boliwariańska, która miała zwolnić po „klęsce” w referendum konstytucyjnym z grudnia 2006 roku, wydaje się nabierać nowego tempa. Dzięki żelaznej determinacji pracowników i zdecydowanej postawie prezydenta Chaveza doszło do nacjonalizacji huty SIDOR – serca wenezuelskiego hutnictwa. |
|
|
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]
|
|
15.04.2008. |
|
Dziewiątego kwietnia wiceprezydent Wenezueli Ramon Carrizalez poinformował opinię publiczną o decyzji prezydenta Hugo Chaveza w sprawie stalowni SIDOR w stanie Bolivar. Dotychczasowa własność argentyńsko – włoskiej spółki Techint, sprywatyzowana w 1997 r. za rządów neoliberałów z gabinetu Caldery, zostanie ponownie znacjonalizowana. Wielogodzinne rozmowy z udziałem przedstawicieli rządu, właścicieli fabryki oraz związków zawodowych nie przyniosły kompromisu.
|
|
|
Napisał(a): HoV Polska
|
|
13.04.2008. |
W dniach 11-13 kwietnia 2002 r. wszyscy, którzy walczą o lepszy świat wstrzymali oddech. Przy pomocy ambasady amerykańskiej i ziejących nienawiścią opozycyjnych mediów, wojsko przejęło władzę w Wenezueli i uwięziło demokratycznie wybranego prezydenta Hugo Chaveza. Szefem rządu został Pedro Carmona – przewodniczący FEDECAMARAS, największej organizacji pracodawców wenezuelskich. Radości medialnej nie było końca. Zaczęły się represje, w wyniku których zginęło około 100 osób. |
|
|
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]
|
|
28.02.2008. |
|
W historii każdego ruchu społecznego dochodzi do momentu, w którym jego przyszłość zawiera się w prostej alternatywie: zwyciężyć albo zginąć. Osiągnięcia tego ruchu są już bowiem zbyt wielkie, by można było je zlekceważyć – a niedostatecznie utrwalone i zabezpieczone. Jest to moment dla ruchu i jego przywództwa kluczowy. Popełnienie błędu w tej chwili wiedzie prostą drogą do klęski, a wraz z nią – do masakry i przekreślenia wszystkich tak ciężko wywalczonych osiągnięć. Obalenie prosocjalnych zmian jest bowiem nieporównywalnie łatwiejsze od ich wprowadzenia. W Ameryce Łacińskiej wiedzą to lepiej niż gdziekolwiek. |
|
|
|
«« start « poprzednie 1 2 3 4 5 następne » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 9 z 41 |