Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Obraz polskiej demokracji Drukuj Email
Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org]   
21.12.2006.

Polska zostanie monarchią! Warto ten fakt zauważyć. Jest to bowiem doskonały przyczynek do głębszej refleksji nad stanem państwa, zwłaszcza, że i pora jest po temu sprzyjająca.

Próbę kolejnej transformacji ustrojowej jak wiadomo podjęła się ekipa Prawa i Sprawiedliwości. Zaprowadza ona porządki IV RP, o której wiele mówiła, ale której prawdziwą twarz odsłania chyba dopiero teraz. Otóż IV RP ma być monarchią. Ogłosił to poseł PiS – Artur Górski. Nader ciekawą okolicznością jest fakt, iż władcą zostać ma Jezus Chrystus. O czym to świadczy? Tak, o tym, że PiS jest partią klerykalną i prawicową również. Ale przede wszystkim obnaża to pewne mechanizmy władzy i mentalność polskich rządzących, z której one wyrastają.

Po pierwsze: nie trzeba być antyklerykałem, by dostrzec, że takie kombinacją są prostackim i nachalnym wstrzykiwaniem motywów religijnych w przestrzeń polityczną. Wydaje się nawet, że protestować przeciw tej decyzji powinni polscy katolicy. Wszak osoba przez nich właśnie otoczona szczególną czcią jest teraz brutalnie skopywana z piedestału po to by objąć stanowisko raczej mało prestiżowe. Cóż to bowiem za image być królem Polski?

Po drugie: jest do doskonałe odwzorowanie sposobu myślenia o władzy uskutecznianego przez obecną elitę. Chrystus nie żyje. Jego intronizacja odbyć się zatem może wyłącznie bez jego zgody i wiedzy. I proponują to ludzie, których najważniejszą racją istnienia jest przecież deficyt demokracji w PRL. Wówczas jednak nikt nie proponował obsadzania wyższych stanowisk partyjnych zmarłymi. Chyba, że to zakonspirowane na uczelniach i w instytutach historycznych kryptokomunistyczne sługusy III RP nie podały tego do publicznej wiadomości. Zresztą nawet gdyby tak było to przecież IV RP miała radykalnie odciąć się od tradycji PRLu i jej „wiernej kontynuatorki” – III RP.

Po trzecie: czy ktoś spytał Polaków o to czy chcą mieszkać w monarchii? Wprawdzie nie ma na ten temat sondaży i można zawsze argumentować, że pułkownik Lesiak celowo nie dopuszczał do ich publikacji przez okres całej III RP… Niemniej nawet w takiej sytuacji, by dowieść skrywanej przez ubecką pajęczynę woli ludu, warto przed podjęciem decyzji o charakterze ustrojodawczym zorganizować jakieś referendum.

Po czwarte: polskie społeczeństwo w swej przytłaczającej większości (przynajmniej deklaratywnie) składa się z rzymskich katolików. Oznacza to, że decyzja o wprowadzeniu ich lidera na stanowisko polskiego monarchy należałoby wcześniej przedyskutować także z nimi. Chyba że przyjmiemy, iż wszyscy oni są reprezentowani przez hierarchię kościelną. Jeśli tak, to nie wypada nie zauważyć, że w okresie PRL rządząca wówczas partia także tytułowała się reprezentacją całego społeczeństwa (ludu pracującego miast i wsi czy jak to tam było…). Dziwne to, ale przy takim porównaniu trudno nie pokusić się o refleksję, że to drugie twierdzenie było w swej nieprawdziwości dużo bardziej prawdziwe.

Po piąte: Jezus Chrystus ma szerokie rzesze wyznawców także poza granicami kraju nad Wisłą. Czyżby PiS miał zamiar zawłaszczyć międzynarodowy autorytet na potrzeby bieżącej polityki krajowej? A co gdy inne kraje zechcą nadać jakieś tytuły i funkcje Jezusowi Chrystusowi? Wszak panowanie w Polsce przyniesie mu tak wiele trosk, że nie będzie z pewnością zdolny do skutecznego rządzenia gdzie indziej. Nie wspominając już o zasadzie incompatibilistas – nie łączenia funkcji. To jednak nie wszystko. Założyć bowiem należy, że Jezus Chrystus został już gdzieś intronizowany na króla. Czy PiS - zaciekły obrońca polskiej suwerenności – zdaje sobie sprawę, iż może to oznaczać unię personalną z kilkoma lub nawet kilkunastoma krajami na całym świecie? Czy PiSowscy notable zdają sobie sprawę ze zobowiązań i oczywistych wręcz ograniczeń suwerenności w takiej sytuacji? Poza tym Jezus Chrystus jest ulubieńcem nie tylko katolików, lecz także protestantów i – co chyba najgorsze z punktu widzenia PiS – prawosławnych. Można by sobie wyobrazić, że największy kraj prawosławny – Rosja – także zechce dokonać podobnego manewru politycznego. Mało tego! Mogłyby to teoretyczne uczynić również protestanckie Niemcy. Wówczas okazać się może, że Kaczyńscy stworzyli podwaliny pod budowę unitarnego państwa niemiecko-polsko-rosyjskiego. Aż dziw bierze, że nie spędza im to snu z oczu… Skoro polska prawica skłonna jest do tak drastycznych kroków, które przynieść mogą realne unicestwienie niepodległej Polski, to po co był ten rejwach wokół (nie)wstępowania do UE? A może lepiej od razu uczynić Jezusa Chrystusa królem właśnie Unii Europejskiej? Wówczas ewangelizacja mogłaby posuwać się dużo szybciej. Jeśli nadać całej sprawie właściwe tempo administracyjne i przeprowadzić sprawę przed nowym rokiem to Bułgaria i Rumunia zostaną automatycznie monarchiami z Jezusem jako władcą. A jakiż byłby to efekt gdyby w przyszłości do wspólnoty przystąpiła Turcja!

Po szóste: wątpliwości prawno-polityczne. Obecna konstytucja nie przewiduje zaprowadzenie w Polsce ustroju o charakterze monarchii. Oczywiście, możliwe są zmiany konstytucji, ale do tego posłowie wnioskodawcy będą musieli się sporo nagimnastykować. Jednocześnie w żadnym z przepisów nie ma mowy o tym, że od stanowionych przez konstytucję zasad można czynić jakieś wyjątki i w trybie nadzwyczajnym wprowadzać realne zmiany ustrojowe. Jeżeli do ustanowienia Jezusa Chrystusa królem Polski dojdzie poza prawem będzie można mówić o osobliwej formie zamachu stanu. Organ ustawodawczy z premedytacją ominie prawo, które sam tworzy i nada krajowi charakter ustrojowy, w którym jego rola (można domniemywać) będzie mniejsza, a wszystko pod przykrywką „wartości”, „tradycji”, „konieczności”, za to z pominięciem prawa, demokracji itp. Czyżby podpowiedziała to rządzącym ambasada amerykańska?

Po siódme: PiS coś pogmatwał. Jezus może być chyba tylko królewiczem, albo księciem gdyż jego mama pełni już od jakiegoś czasu funkcję Królowej Polski. Ciężko raczej stosować tu zasadę dziedziczności tronu ponieważ zarówno obecna władczyni jak i jej ewentualny następca nie żyją.

Po ósme: polska prawica powinna przedyskutować sprawę w Watykanie. W 1925 roku papież Pius XI zrobił bowiem Jezusa Chrystusa Królem Wszechświata… Kłania się znów zasada nie łączenia stanowisk. Ciekawe to PiSowskie rozumienie samorządności… Zresztą w ogóle warto się zastanowić czy nie lepiej Królem Polski obwołać Benedykta XVI. Na tak absurdalny pomysł żaden kraj jeszcze nie wpadł i zapewne długo nie wpadnie. Nie ryzykujemy więc nawet teoretycznej więzi z innymi krajami i ubezwłasnowolnienia. Unia z Watykanem zaś stanowiłaby niewątpliwe „ubogacenie” i świadczyła o daleko posuniętym „zawierzeniu” (ulubione terminy polskiej prawicy).

Po dziewiąte: Polską będzie rządził Żyd. Czyniąc Jezusa Chrystusa Królem Polski prawica będzie musiała zanegować bardzo poważny filar swojej dotychczasowej polityki…

Po dziesiąte: dobrze, że Chrystus zmartwychwstał, bo by się w teraz w grobie przewracał…
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing